Second Life Polska by Servicetek

Second Life Polska- Blog o społecznosciach w SL

Archiwum kategorii ‘Prawo

Nowe narzędzia chronią młodzież w sieci

without comments

media i edukacjaWirtualne światy to już codzienność dla dzieci i młodzieży urodzonych na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, w erze cyfrowej. Praktycznie dorastają z laptopem na kolanach i nie wyobrażają sobie życia bez komunikatorów, czatów i portali społecznościowych. Sieć daje dużo wolności, ale niesie również pewne zagrożenia. To pole do popisu dla dorosłych – moderatorów.

 

Wirtualne światy, takie jak Neopets, Club Penguin, czy Habbo zrzeszają w sumie około 70 milionów użytkowników, w większości poniżej 16 roku życia. Każdy z nich posiada swój profil i może dowoli eksplorować cyfrową rzeczywistość. Według Virtual Worlds Management, obecnie istnieje ponad 200 takich światów dla młodych osób, które działają i rozwijają się. Wraz ze wzrostem liczby takich portali, rośnie zapotrzebowanie na oprogramowanie i moderatorów, którzy mogliby czuwać nad tymi cyfrowymi placami zabaw. Tamara Littleton z firmy eModeration, która mieści się w Londynie, twierdzi, że największymi zagrożeniami, na które narażeni są młodzi ludzie w sieci to prześladowanie (z ang. bullying), ale również nieostrożne podawanie informacji o sobie, które pozwala osobom nieznajomym na identyfikację dzieci i ułatwia dostęp do nich w normalnym świecie. Co ciekawe, Littleton zauważa, że napastowanie seksualne w sieci może się zdarzyć, ale prawdopodobieństwo, że trafi się na takiego dorosłego jest „statystycznie niskie”. Co więcej, nastolatki korzystające z wirtualnych światów często same ściągają na siebie kłopoty i uczestniczą w swoistej zabawie w kotka i myszkę z technologią, która w założeniu ma właśnie ich chronić.

 

Image

Zbadać intencje
Jak dotąd moderacja opierała się na detekcji odpowiednich słów, teraz można również wytropić złe intencje. Tak twierdzą twórcy NetModeratora – nowego narzędzia, przy którego budowie przeanalizowano prawie 700 milionów linijek czatów, niektórych między dziećmi, a niektórych między dziećmi i napastującymi ich dorosłymi. Oprogramowanie zostaje wbudowane w platformę na której działa wirtualny świat. Jeżeli wykryje jakiekolwiek sygnały w sposobie tworzenia wypowiedzi, slangu, lub w schemacie rozmowy, które wskazywałoby na prześladowanie albo molestowanie, powiadamia moderatora, który może zbadać sprawę nie tylko czytając całość rozmowy, ale również sprawdzając jakie posty jej uczestnicy pisali i otrzymywali w przeszłości.” Według jego twórców oprogramowanie może prześledzić całą historię gry użytkownika, a filtr wbudowany w program automatycznie go aktualizuje i dodaje nowe słowa, w tym również skróty. Przykładem świata, który skorzystał z nowego narzędzia jest FusionFall należący do Cartoon Network. Jest to gra sieciowa przeznaczona dla dzieci w wieku od 8 do 14 lat, gdzie ich awatary starają się ocalić świat z pomocą popularnych bohaterów kreskówek. NetModerator pomaga monitorować czaty oraz wysyłanie wiadomości między graczami.

 

Inna technologia, którą stworzono w San Francisco, pozwala rozróżnić czy to, co tworzą użytkownicy – video, obrazy czy tekst – zawiera zakazane treści czy też nie. Program konstruuje profil każdej osoby, badając jej przeszłą działalność online. Co istotne, takie rozwiązania pozwalają ograniczyć liczbę osób zatrudnianych jako moderatorzy oraz znacząco usprawniają badanie sieci. Ich praca staje się bardziej subtelna i pozwala na wychwycenie mniej oczywistych przejawów przemocy. Bea Marshall, która od lat zajmuje się moderacją, tak określa tę pracę: „Wyobraź sobie tysiąc dzieciaków, z których każdy doskonale posługuje się klawiaturą, jak piszą jednocześnie. A teraz spróbuj monitorować te wszystkie rozmowy, które przesuwają się przed tobą na ekranie”. Kary dla osób naruszających regulamin mają dość szeroki zakres – od wysyłania ostrzeżeń, blokowanie użytkowników na jakiś czas po powiadamianie odpowiednich służb, w przypadku, jeżeli istnieje podejrzenie molestowania, albo jeżeli dziecko grozi próbą samobójczą. W ciągu ostatnich 5 lat, jak mówi Marshall, molestowanie zgłaszała tylko kilka razy, natomiast samobójcze próby 2.

Zabawa w kotka i myszkę
Oczywiście, jak łatwo się domyśleć, młodzi ludzie nie poddają się bez walki. Żeby obejść zabezpieczenia, używają różnych sztuczek, takich jak na przykład wpisywanie dodatkowych spacji, albo przez robienie celowych błędów ortograficznych. Tamara Littleton słyszała, że niektórzy z użytkowników próbują ujawnić swoje miejsce zamieszkania za pomocą zagadek, takich jak „Odwrotność pieprzu, duże skupisko wody” oznaczającego Salt Lake City (od słów sól i jezioro). Zdarzało się również, że próbowali wymieniać się numerami telefonu, wpisując litery, które odpowiadały cyfrom na klawiaturze telefonu. Jedna ze stron blokowała słowo „miłość” więc młodzi ludzie zastąpili je słowem „małość”.

 

Sama technologia nie zapewni wystarczającej ochrony, bo i tak dzieci znajdą swoje sposoby komunikowania się. A przecież nie można zablokować wszystkich istniejących słów. Twórcy technologii do moderacji nie twierdzą, że ich programy są samowystarczalne – ich rolą jest wskazywanie ludziom, gdzie może leżeć problem, który będą mogli potem rozwiązać.

 

(Źródło: The New York Times)

zrodlo http://www.edunews.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=709&Itemid=43

Written by Bodeha

lipiec 13, 2009 at 8:09 am

Unia bierze się za internet

without comments

Parlament Europejski ma dziś przyjąć kontrowersyjną reformę rynku telekomunikacyjnego. Kolejny europarlament, który wybierzemy w czerwcu, będzie się musiał zająć jeszcze ambitniejszą reformą rynku online – którą forsuje Bruksela

Poddany dziś pod głosowanie w PE “pakiet telekomunikacyjny” zyskał w ostatnich dniach złą sławę za sprawą ostrzeżeń i apeli, które pojawiły się na forach internetowych i portalach konsumenckich. Na placu Konstytucji w Warszawie obyła się nawet pikieta internautów. Wszystko pod hasłem “Stop cenzurze!”.

Co tak wzburzyło internautów? W apelu – masowo powielanym w internecie – czytamy, że pakiet “pozwoli dostawcom internetu ograniczyć klientom dostęp do sieci”. Miałoby się to stać poprzez podzielenie internetu na tak zwane “pakiety”. Zdaniem protestujących dawałoby to dostawcom prawo do ograniczania użytkownikom dostępu do zasobów światowej sieci. W najtańszym pakiecie dostaliby oni bowiem tylko dostęp do części witryn, w zależności od zasobności portfela. Do polskich europarlamentarzystów wystosowano list, pod którym podpisało się kilkanaście tysięcy osób. Niepotrzebnie.

putBan(62);

- Historia, że niby pakiet telekomunikacyjny ma ograniczyć dostęp do internetu, jest wymyślona od A do Z. Ten pakiet nigdy nie miał wprowadzić i nie wprowadzi ograniczeń dostępu do sieci! – zapewnia Cezary Lewanowicz, jeden z rzeczników PE, odpowiedzialny za rynek wewnętrzny i prawa konsumentów. – To państwa członkowskie, na mocy swojego prawa krajowego, mogą decydować o ewentualnym odcięciu od internetu – tłumaczy Lewanowicz.

Potwierdza to brytyjski poseł Malcolm Harbour w wywiadzie opublikowanym na stronach PE: – Pakiet nigdy nie miał nic wspólnego z nakładaniem restrykcji na internet. Zagadnienia dotyczące ograniczenia dostępu do witryn są rozpatrywane przez rządy krajowe.

Wbrew temu, co twierdzą autorzy protestów, poddana dziś pod głosowanie dyrektywa ma utrudnić rządom swobodne odcinanie internautów od sieci. A co równie ważne – wzmocnienie praw konsumentów. Przykładowo nałoży na operatorów telekomunikacyjnych obowiązek zapewnienia bardziej przejrzystych informacji na temat taryf i warunków umowy oraz łatwiejszy dostęp do e-usług dla użytkowników niepełnosprawnych. Pakiet telekomunikacyjny zapewni tez większą ochronę danych osobowych (dostawcy treści będą mieli obowiązek ostrzegania użytkowników o ryzyku szkodliwego wykorzystania ich danych osobowych).

W chwili gdy w PE ważyły się losy tej reformy, unijna komisarz ds. społeczeństwa informacyjnego Viviane Reding oraz komisarz ds. praw konsumentów Meglena Kuneva prezentowały w Strasburgu plan kolejnej – dużo bardziej ambitnej – reformy. Całego rynku online. Jak już informowaliśmy w “Gazecie”, obie komisarz chcą zagwarantować, że jednolity rynek online w Unii przestanie być papierową fikcją. Bo dziś konsumenci np. z Polski nie mają takich samych praw i możliwości online, jak np. konsumenci z Wielkiej Brytanii.

Komisja proponuje: •  wprowadzenie „licencji wieloobszarowych”, dzięki którym nie będzie miało znaczenia, w jakim kraju UE konsumenci kupują utwory (obecnie sprzedaż np. muzyki blokują „narodowe” licencje); •  harmonizację przepisów ws. kopiowania plików (utworów, filmów itp.) na własny użytek.

Kuneva i Reding sugerują też, by dać konsumentom możliwość wycofywania płatności dla serwisów online, które nie wywiązują się z umowy (np. nie dostarczają towaru w terminie). Komisja chce też zaostrzyć walkę ze spamem (niechcianymi e-mailami), także za pomocą przepisów i kar wynikających z kodeksu karnego!

Reformą będą się musiały zająć już kolejna Komisja Europejska i kolejny parlament. Unijne komisarz zapowiadają jednak, że będą starały się wykonać jak najwięcej pracy przygotowawczej – zrobią m.in. badania rynkowe i konsultacje społeczne.

Okazją do przedstawienia planów reformy rynku online była wtorkowa publikacja specjalnego przewodnika dla konsumentów „eYou Guide” podpowiadającego, jak bezpiecznie korzystać ze sklepów internetowych, portali społecznościowych itp. oraz wyjaśniającego, jakie prawa przysługują konsumentom kupującym produkty i usługi w sieci. Raport jest dostępny na stronie http://ec.europa.eu/information_society/eyouguide. Na razie w czterech językach: angielskim, francuskim, niemieckim i… bułgarskim, ojczystym języku komisarz Kunevej.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Written by Bodeha

maj 15, 2009 at 9:27 am

Napisane w Prawo

Kiedy ściąganie z internetu jest legalne, a kiedy nie ?

without comments

Policja nie pyta, skąd ktoś ma płytę. Jak widzi kopię, od razu zakłada, że jest nielegalna – mówi “Gazecie” dr Wojciech Machała, specjalista od prawa autorskiego z Uniwersytetu Warszawskiego

Piotr Miączyński i Tomasz Grynkiewicz: Zdziwił się pan jako prawnik wyrokiem w sprawie The Pirate Bay? Rok więzienia za pomoc w ściąganiu filmów, muzyki i gier dla każdego z czterech właścicieli serwisu.

- Wyrok ma sens bardziej psychologiczny niż prawny. Być może uda się w ten sposób odstraszyć część osób od ściągania. Zjawiska to jednak nie zatrzyma. Trzeba znaleźć jakiś miły i zgniły kompromis pomiędzy interesami konsumentów a dostawcami dóbr kultury.

Jaki? Konsumenci są przyzwyczajeni do ściągania za darmo, wytwórnie uważają, że są okradane.

- Być może rozwiązaniem jest wprowadzenie limitów pobrań? Na zasadzie – pobrałem dziesięć albumów muzycznych, więcej w tym miesiącu nie mogę. Oczywiście taki pomysł rodzi pytania: kto miałby to liczyć i sprawdzać? Podniosłyby się też głosy, że wprowadzamy cenzurę do sieci.

putBan(62);

Niektórzy mówią: wprowadźmy abonament czy ryczałt. Płacę 10, 30 czy 50 zł miesięcznie i mogę ściągać wszystko, co chcę.

- Na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się dobry, ale diabeł znów tkwi w szczegółach. Kto miałby te pieniądze zbierać, kto decydować o ich podziale? Osób zainteresowanych takim podziałem jest mnóstwo: twórcy muzyki, autorzy tekstów, producenci gier komputerowych, operatorzy, scenografowie itd. Wszyscy musieliby się ze sobą dogadać, tworząc zapewne jakąś nową, specjalną organizację do pobierania abonamentu. Już dziś nie potrafią ze sobą współpracować, a w grę wchodziłyby naprawdę poważne pieniądze.

Koncerny proponują: odetnijmy piratów od sieci.

- Socjolodzy znają takie pojęcie jak wykluczenie społeczne. Kto dziś nie ma dostępu do sieci, jest członkiem społeczeństwa drugiej kategorii. Dlatego odcinanie od internetu za ściąganie, naruszanie praw autorskich jest dla mnie trudne do zaakceptowania. To jakby ze strzelby na słonie strzelać do muchy.

Przedstawiciel wytwórni filmowej bądź muzycznej odpowiedziałby panu: jeśli ktoś kradnie w sklepie, idzie do więzienia. A w internecie i tak jest traktowany łagodniej. Nie musi oglądać świata za krat.

- A skąd pewność, że to odcięta osoba w rzeczywistości ściągała? Kilka lat temu prawnicy RIAA (Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego) oskarżyli samotną matkę pięciorga dzieci o nielegalne pobieranie muzyki z internetu. Koncerny nagraniowe zażądały od niej 7,5 tys. dol. odszkodowania. Ta kobieta nigdy nic nie ściągała, nie zna się na internecie. Prawdopodobnie muzykę ściągnęli koledzy jej dzieci.

Mogła wskazać sprawcę.

- A jeśli nie wiedziała, kto ściągał?

Od tego jest sąd, aby rozstrzygnąć, czy oskarżony popełnił przestępstwo. Pan nie jest zwolennikiem zaostrzania kar za ściąganie?

- Nie. Choć nie ulega dla mnie wątpliwości, że w wyniku lobbingu twórców prawo autorskie zostanie zaostrzone. Szkoda, bo polskie prawo jest pod tym względem dobrze skonstruowane. Wytwórnie nawet go nadużywają. Zamiast ścigać piratów na drodze cywilnej, wybierają ścieżkę karną. Bo tak jest taniej. Proces jest na koszt państwa, piratowi grozi kara więzienia, a nie tylko odszkodowanie, łatwiej jest też udowodnić winę.

Jakie są kary za piractwo?

- Wyroki są zazwyczaj w zawieszeniu. Czasami sądy orzekają kilkudziesięciotysięczne grzywny. Ale zdarzały się również przypadki, gdy odmawiano wszczęcia postępowania z uwagi na niewykrycie sprawcy. Bo organy ścigania nie znalazły sposobu, by ustalić, kto kryje się w internecie pod nickiem xyz.

Chcę pożyczyć od kolegi płytę, którą on kupił całkowicie legalnie. Może mi ją pożyczyć?

- W dużej mierze zależy to od tego, jak bliski stosunek towarzyski panów łączy. Jeśli to tylko kolega z pracy, z którym wymienia się od czasu do czasu zdawkowe: “cześć, co u ciebie” – to nie można. Jeśli panowie opowiadacie sobie szczegóły z życia osobistego, gawędzicie, chodzicie razem do pubu – to już tak. Prawo pozwala na pożyczenie płyty tylko w kręgu, który łączy stosunek towarzyski, wśród rodziny i przyjaciół. To tzw. dozwolony użytek prywatny.

A jeśli swojego kolegi nigdy nie widziałem, bo utrzymujemy kontakty tylko przez internet?

- Znajomość przez internet nie wyklucza, że łączy pana z kolegą stosunek towarzyski. Choć sam fakt, że interesujecie się wymiana plików danego wykonawcy, to za mało. Musicie rozmawiać na czatach czy Gadu-Gadu, pisać maile.

Jestem z kolegą w związku towarzyskim. Czy mogę skopiować sobie od niego tę płytę?

- Nie ma co do tego wątpliwości.

Skopiować płytę na komputer? Zmienić jej format na MP3?

- Też.

putBan(62);

A przekazać pliki MP3 dalej – swoim przyjaciołom?

- Moim zdaniem tak. Ale lojalnie uprzedzam, że są przeciwnicy mojego poglądu. Prawo mówi, że w ramach związku osobistego wolno korzystać z “pojedynczych egzemplarzy utworów”. Zdaniem niektórych prawników oznacza to tyle, że kolega może pożyczyć koledze płytę, ale ten ostatni nie może jej już przekazać dalej.

Pobieramy z sieci kilka piosenek, kilka filmów, odcinków serialu…

- Rozumiem, że zmierzają panowie do takich zjawisk jak serwisy Megaupload czy RapidShare.

Chociażby. Druga strona często powtarza: ściąganie zawsze jest legalne.

- Dozwolony użytek prywatny obejmuje korzystanie nieodpłatne z utworu. W momencie kiedy pojawia się odpłatność za ściąganie, wówczas wykraczamy poza tę strefę. Np. kiedy płacimy za poprawienie parametrów pobierania [w RapidShare za kilka euro miesięcznie można np. przyspieszyć pobieranie].

A jeżeli nie płacimy?

- Powstaje pytanie, czy ściągając, naruszamy słuszne interesy twórcy. Twórcy twierdzą, że pobieranie narusza ich interesy, bo pozbawia ich zysków. Wytwórcy bardzo dużo mówią na temat swoich strat – to działa na wyobraźnię – ale rzadko kiedy popierają swoje tezy rzetelnymi obliczeniami. Są też badania, które dowodzą, że ci, którzy ściągają pliki, wcale nie kupują mniej płyt niż nieściągający. Przeglądałem niedawno raport sporządzony na zlecenie ministerstwa nauki i kultury w Holandii, z którego płyną właśnie takie wnioski.

To w końcu jak to z tym ściąganiem jest? Kiedy jest legalne?

- Kiedy odbywa się w ramach własnego użytku osobistego, który obejmuje korzystanie w kręgu osób pozostających w związku osobistym wynikającym z pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego i kiedy zarazem nie narusza normalnego korzystania z utworu i nie godzi w słuszne interesy twórcy. Tak stawia sprawę ustawodawca.

Nasze sądy najczęściej przyjmują, że ściąganie narusza interes twórcy. Co wtedy?

- Odpowiedzialność jest surowa. Karna – do dwóch lat więzienia, oraz cywilna. W praktyce najczęściej wytwórnie domagają się zryczałtowanego odszkodowania w wysokości dwu- lub trzykrotnej ceny sklepowej produktu.

Jeśli ściągnę z sieci pierwszy sezon “Gotowych na wszystko”, który kosztuje w sklepie 179 zł, to mnożymy to razy trzy?

- Dokładnie.

Kolega wie, że ściągam z internetu seriale, muzykę. Prosi mnie o ściągnięcie konkretnej płyty. Czy odpowiada za to – cywilnie lub karnie?

- Praktycznie czy teoretycznie?

Oba warianty poprosimy.

- W praktyce organy ścigania nie pytają, skąd ktoś ma płytę. Jak widzą kopię, od razu zakładają, że jest nielegalna. A w teorii – wszystko zależy od tego, czy osoba, która przyniosła panom płytę, należy do kręgu towarzyskiego. Jeśli należy, to moim zdaniem posiadacz płyty prawa nie łamie.

Część osób twierdzi, że takie zachowanie to paserstwo.

- Nie podoba mi się taka koncepcja. W przypadku naruszenia prawa autorskiego każdy odpowiada tylko za swoje działania. Czyli karany powinien być ten, który ściągnął, a nie ten, który dostał płytę w ramach kręgu towarzyskiego.

putBan(62);

Jak to wygląda w sprawie gier czy programów?

- Sprawa jest znacznie prostsza. Przepisy o dozwolonym użytku prywatnym stosuje się do wszystkich utworów z wyjątkiem programów komputerowych i elektronicznych baz danych. O żadnym dozwolonym użytku prywatnym mówić tu nie można. Kto ściąga czy ściąga i udostępnia programy i gry, łamie prawo.

15-latek bez wiedzy rodziców ściąga filmy, seriale, gry komputerowe, używając serwisów typu BitTorrent.

- Będzie odpowiadał karnie przed sądem dla nieletnich. Może być też pociągnięty do odpowiedzialności cywilnej, bo za szkodę, którą wyrządza, nie jest odpowiedzialna tylko osoba poniżej lat 13.

Godzina szósta rano, do drzwi puka policja. Nakazu nie ma, ale podejrzewa przestępstwo. Co robić?

- Jedynie w przypadkach niecierpiących zwłoki policja może dokonywać przeszukania bez nakazu.

Przy piractwie internetowym zawsze tłumaczą, że to sprawa niecierpiąca zwłoki.

- Cóż, stawianie czynnego oporu organom ścigania jest osobnym przestępstwem, które podlega odpowiedzialności karnej. Oczywiście na przeszukanie można złożyć zażalenie do prokuratury. Słyszałem o sytuacjach, w których prokurator odmawiał zatwierdzenia przeszukania dokonanego w takich właśnie warunkach. Uzyskane w ramach przeszukania materiały stawały się bezużytecznym materiałem procesowym.

Tak na koniec: jaki jest pański ulubiony serial?

- Właściwie większość rzeczy, które puszcza Comedy Central. “Hoży doktorzy”, “Camera Café” i “Moja rodzinka”.

Nie miał pan pokusy, by te seriale ściągać z sieci?

- Nie. Nigdy nic nie ściągałem.

Nawet w celach naukowych?

- Nikt mi w to nie wierzy, ale tak faktycznie było. Nigdy nie ściągnąłem z sieci filmu czy utworu muzycznego. Choć nie ukrywam, że raz jeden miałem wielką pokusę. Przez wiele lat próbowałem zdobyć płytę wydaną w połowie latach 80. grupy Keats, która wydała tylko tę jedną płytę i potem przepadła. Znalazłem ją na jednym z rosyjskich serwisów i mało brakowało, bym się poddał. Historia ma jednak szczęśliwe zakończenie, bo płytę w końcu zdobyłem. Za 40 minut muzyki zapłaciłem 120 zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Written by Bodeha

maj 14, 2009 at 11:24 am

Napisane w Prawo

Wirtualna Dzielnica Czerwonych Latarni: Second Life ma problem z seksem

without comments

Jedną z najważniejszych zalet Second Life jest fakt, że użytkownicy mogą całkowicie dowolnie tworzyć swoje awatary. Dzięki temu zmieniają się w wampiry, punki, modelki, striptizerki, a nawet prostytutki. Seks sprzedaje się w Second Life tak samo dobrze jak w realnym świecie. Według danych Linden Lab, transakcje dotyczące seksu w Second Life sięgają kwoty 35 milionów dolarów – realnych.

Seks w Second Life

fot. yukali

Seks w Second Life

 więcej zdjęć

 Linden Lab w oficjalnym blogu podało, że zamierza “udoskonalić” Second Life i dać mieszkańcom wirtualnego świata więcej kontroli nad tym, co tam widzą. Firma zamierza wypracować definicję treści dla dorosłych, która zawierałaby “wyraźne zachowania seksualne” oraz “obraz genitaliów”, “obecność intensywnej przemocy” i “stymulacja przez używanie narkotyków”. Zmiany mają pojawić się już za kilka miesięcy.

Strefa tylko dla dorosłych

Strefa tylko dla dorosłych będzie oddzielona od “głównego lądu”. Ludzie, którzy będą chcieli dostać się do zakazanej strefy, będą musieli najpierw przejść przez procedurę weryfikacji wieku. (wykorzystując do tego np. swoją. kartę kredytową). Mieszkańcy, którzy posiadają posiadłości w strefie dla dorosłych, nie będą musieli się przenosić, ale będą zmuszeni do aktywacji weryfikacji wieku.

putBan(62);

Second Life ma problemy

W przeszłości Linden Lab zmagał się już z problemami etycznymi i regulacjami prawnymi, włączając w to oskarżenia o dziecięcą pornografię czy problem z wirtualnymi bankami, które nie chciały wypłacić użytkownikom Second Life obiecanych pieniędzy z inwestycji.

Czytaj więcej o Second Life

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Written by Bodeha

kwiecień 21, 2009 at 10:29 am

Nasza Klasa: Dzieci z Ełku będą sądzone za włamanie

without comments

Dwóch 11-latków z Ełku stanie przed sądem rodzinnym za to, że włamali się na serwis Nasza Klasa i umieścili obraźliwe treści na profilu kolegi.

- Chłopcy zmienili zapisy na profilu kolegi, umieszczając tam wulgarne, obraźliwe treści, tak że poszkodowany chłopiec miał przez to nieprzyjemności w szkole, wśród kolegów – poinformowała Monika Bekulard z ełckiej policji.

Poszkodowany chłopak nie mógł usunąć obraźliwych treści, gdyż jego hasło zostało zmienione. Chłopiec poskarżył się wtedy matce, a ta zawiadomiła policję. W wykryciu sprawców policjantom pomogli pracownicy działu bezpieczeństwa Naszej Klasy – podaje serwis Wirtualne Media.

putBan(62);

Jakie kary grożą 11-latkom?

- Sąd może zobowiązać ich rodziców do większej opieki nad dziećmi, może im też przydzielić kuratora – wyjaśniła Anna Fic z warmińsko-mazurskiej policji.

zrodlo: http://technologie.gazeta.pl/technologie/1,82011,6516977,Nasza_Klasa__Dzieci_z_Elku_beda_sadzone_za_wlamanie.html

Written by Bodeha

kwiecień 20, 2009 at 10:25 am

Klimatyczne święta w Second Life

without comments

Klimatyczne święta w Second Life

Na wirtualnej wyspie COP 14 zapanował iście świąteczny klimat. Po koncercie legendarnej grupy muzycznej The Traveling Wilburys (fot.), który uświetnił uroczyste otwarcie wyspy w świecie Second Life, nadszedł czas na choinki, Mikołaje, kolorowe ozdoby, światełka i prezenty. Wszystko to składa się na prawdziwie bajkową atmosferę, w jakiej spędzą święta wszyscy, którzy w tym czasie odwiedzą klimatyczną wyspę. 

Fot.(Grand Open by Bogdan Markowicz vel Bodeha Zapedzki)

Second Life to częściowo płatny, wirtualny świat, który zrzesza ponad 15 milionów graczy. Gra nie ma ściśle określonych zasad i umożliwia użytkownikom dowolną kreację wirtualnej rzeczywistości, co jest przez nich traktowane jako największa zaleta Second Life.
Wirtualna wyspa to interaktywny twór, który powstał w ramach kampanii edukacyjno-promocyjnej prowadzonej przez Ministerstwo Środowiska w związku z poznańską Konferencją ONZ w sprawie zmian klimatu.

for.(Swieta na wyspie UN cop14 Poznan w Second Life by Bogdan Markowicz vel Bodeha Zapedzki)

Odwiedzający wyspę na własnej skórze mogą poczuć, jak bardzo niebezpieczne dla człowieka potrafią być konsekwencje globalnego ocieplenia. Na wyspie panuje klimat z 2100 roku – nad jej powierzchnią stale unosi się smog, który znacznie ogranicza widoczność, a dodatkowo, często występują tu gwałtowne zmiany pogody. Jednego dnia pada śnieg, drugiego – występują silne opady deszczu, trzeciego – panuje groźny huragan.Jedynym schronieniem dla gości wyspy w trakcie tych gwałtownych zmian pogodowych jest drzewo, które kształtem przypomina logotyp Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu Poznań 2008. W środku klimatycznego drzewa znajduje się kilka pokoi tematycznych, po których oprowadza specjalnie do tego stworzony awatar – przewodnik. I tak np. w pomieszczeniu przeznaczonym na prezentację skutków globalnego ocieplenia mieszczą się tablice informacyjne mówiące o konsekwencjach postępujących zmian klimatu, takich jak chociażby topnienie lodowców, czy wymieranie niektórych gatunków zwierząt. W Pokoju przeciwdziałania ocieplaniu się klimatu znajdują się porady dotyczące działań hamujących postępujące zmiany klimatu, natomiast w Bibliotece każdy zainteresowany może obejrzeć i przeczytać ulotki oraz książki poświęcone globalnemu ociepleniu.

 Aby obejrzeć wyspę w wyszukiwarkę, umieszczoną w wirtualnym świecie Second Life należy wpisać nazwę United Nations Climate Change Conference in Poznan 2008 Poland. Osoby niezarejestrowane w SL mogą też zobaczyć krótki film o wyspie umieszczony na You.tube http://pl.youtube.com/watch?v=XEotdrla-Jw. Dotychczas wirtualny świat COP 14 odwiedziły  1 542 osoby. Klimatyczna wyspa dostępna będzie dla zwiedzających do końca roku.

 

                                                                                                 ***

COP 14 (Conference of the Parties – COP) 14 Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (UNFCCC) wraz z 4 Sesją Spotkania Stron Protokołu z Kioto) odbyła się 1 – 12 grudnia 2008 r. w Poznaniu. Organizatorem Konferencji jest Sekretariat Konwencji Narodów Zjednoczonych ds. Zmian Klimatu (UNFCCC, www.unfccc.int), gospodarzem – Rząd RP, a koordynatorem przygotowań z ramienia Rządu – Ministerstwo Środowiska RP (www.cop14.gov.pl).

Szerszych informacji udziela:
Magda Sikorska
Koordynatorka ds. mediów / Oficer Łącznikowy Kraju Goszczącego COP 14
Tel: (022) 579 27 22
Mobile: 0695100978
E-mail:    magda.sikorska@cop14.gov.pl

Joanna Józefiak
Partner of Promotion
Tel: (22) 858 74 58
E-mail: j.jozefiak@partnersi.com.pl

Written by Bodeha

grudzień 17, 2008 at 6:33 pm

Konkurs fotograficzny -Zmiany klimatu w obiektywie-

without comments

Witam serdecznie.
Pragnę wszystkich poinformować ze już wkrótce zostanie oficjalnie uruchomiona wyspa w second Life, o charakterze edukacyjnym .Pełna nazwa tego wydarzenia to:

Konferencja COP14 (XIV Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC) wraz z IV Sesją Spotkania Stron Protokołu z Kioto), która odbędzie się w dniach 1 – 12 grudnia 2008 r. w Poznaniu na targach Expo.

Więcej na temat na oficjalnej stronie: http://www.cop14.gov.pl/

Grand open wyspy jest planowany na 28 Listopada , odbędzie się koncert który jest jeszcze okryty tajemnica:)

Z okazji konferencji odbywa się szereg imprez promujących ,miedzy innymi konkurs fotograficzny.

Cytuje:
Konkurs „Zmiany klimatu w obiektywie” kierowany jest przede wszystkich do młodych internautów zainteresowanych ekologią, ale nie tylko. Dzięki konkursowi możecie, za pomocą fotografii, wyrazić swój sposób postrzegania zmian klimatu oraz ich wpływ na środowisko i ludzi.

Zdjęcia do konkursu można zgłaszać w trzech kategoriach:
- Natura – zdjęcia zgłaszane w tej kategorii powinny przedstawiać wpływ działalności człowieka na przyrodę.
- Technologia – zdjęcia w tej kategorii powinny pokazywać technologie przyjazne środowisku, ich sposób działania lub wpływ na przyrodę.
- Ludzie – jest to kategoria, w której autorzy fotografii mają przedstawić człowieka jako część ekosystemu, sprawców zmian klimatu lub ich działania na rzecz ograniczenia ich skutków.

Nagrodami do zdobycia w każdej kategorii tematycznej są:

Pierwsze miejsce – cyfrowy aparat fotograficzny
Drugie miejsce – drukarka do zdjęć cyfrowych
Trzecie miejsce – ramka do zdjęć cyfrowych
Nagroda publiczności – odtwarzacz MP3 – oraz dla wszystkich laureatów gadżety (pen-drive’y)

Więcej informacji oraz regulamin konkursu znajdziecie na stronie:
http://www.klimat2008.blog.pl/

Zdjęcia będą prezentowane w secondo life w specjalnie przygotowanej galerii.
Zachęcam wszystkich do udziału:)

PS: O oficjalnym otwarciu wyspy ,oraz rozkładzie jazdy:) będę informował na bieżąco.

Z poważaniem
Bodeha Zapedzki

Written by Bodeha

listopad 19, 2008 at 4:28 pm

Second Life: Proces z erotyką w tle

without comments

W grze Second Life, tak jak w normalnym życiu, trzeba bardzo uważać z przestrzeganiem prawa. Przed amerykańskim sądem właśnie został postawiony nastolatek, który zdaniem oskarżyciela, dopuścił się pogwałcenia praw autorskich.

<!–0–>

Cała sprawa ma bardzo silne zabarwienie erotyczne. Oskarżycielem jest bowiem spółka Eros LLC. Firma ta zajmuje się “wytwarzaniem” wirtualnych organów płciowych do gry Second Life. Gracze mogą je nabyć w przeróżnych cenach i… Cieszyć się życiem.

Niestety na pomysł wykorzystania tego, jakże rewolucyjnego, wynalazku wpadł pewien amerykański dziewiętnastolatek. Postanowił on sprzedać nieznaczną ilość owych narządów i trochę na tym zarobić. Połowicznie mu się to udało.

Pieniądze oczywiście otrzymał. Jednak ten nielegalny proceder nie umknął uwadze prawowitego producenta organów (i nie tylko!). Postanowił on postawić chłopaka przed sądem, bowiem ten, w rozumieniu prawa, dopuścił się złamania praw autorskich, czyli piractwa.

Cała sprawa toczy się przed amerykańskim sądem. Jaki będzie jej finał? Na razie nie wiadomo.

Właściwym wydaje się być komentarz wygłoszony przez oskarżonego zaraz po usłyszeniu zarzutów: “ridiculous”.

Jakub Kuchnio

Źródło: Gamestar

Written by Bodeha

kwiecień 5, 2008 at 5:59 pm

Koniec wirtualnych banków w Second Life

without comments

Linden Lab, firma odpowiedzialna za stworzenie i rozwój wirtualnego świata Second Life zapowiedziała, że podobnie jak hazard, zakazane zostaną usługi quasi-bankowe. Według firmy, proceder ten zagraża ekonomii cyfrowego świata.

Linden Lab przekonuje, że do powyższego kroku zmusiły administratorów narastające skargi użytkowników, którzy natrafiali na zaskakująco wysokie oprocentowanie kwot Linden Dollars, wpłacanych do banków, które wkrótce okazywały się niewypłacalne.

W informacji zamieszczonej na firmowym blogu pojawiło się oświadczenie, że wszelkie tego typu oferty zagrażają równowadze finansowej gry i będą eliminowane.

W związku z zapowiedzią Linden Lab, Second Life ogarnął chaos, ponieważ „klienci” banków chcą za wszelką cenę odzyskać wpłacone pieniądze jeszcze przed wprowadzeniem zakazu.

zrodlo: http://www.signs.pl/article.php?sid=6675

Written by Bodeha

marzec 14, 2008 at 3:52 pm

Napisane w Media, Prawo

Kto i kiedy płaci VAT od usług świadczonych przez Internet

without comments

Niemal z każdym dniem przybywa nowych usług świadczonych w cyberprzestrzeni. Ich odbiorcami są firmy i osoby nieprowadzące działalności gospodarczej. Usługodawcą jest zwykle przedsiębiorca, pojawia się więc problem rozliczenia VAT

źródło: Nieznane

+zobacz więcej

Jak określić miejsce świadczenia i zarazem opodatkowania takichelektronicznych usług? Jak odróżnić je od innego rodzaju usług,także wykonywanych za pośrednictwem systemów komputerowych?Odpowiedzi na te pytania należy szukać nie tylko w polskiej ustawieo VAT, ale też w unijnych przepisach.

Trzeba być podatnikiem

Na początek przypomnijmy podstawową zasadę – dana czynność możepodlegać VAT, o ile została wymieniona jako opodatkowana w art. 5ustawy o VAT oraz została wykonana przez osobę działającą wcharakterze podatnika. Czy każdy podmiot świadczący usługielektroniczne (czy też w ogóle usługi za pośrednictwem systemówkomputerowych) może być uznany za podatnika? Otóż nie. Podatnikiemjest tylko ten, kto prowadzi działalność gospodarczą w rozumieniuustawy o VAT. Co prawda nie jest do tego konieczna formalnarejestracja działalności, jednak nie każda aktywność danej osobymoże być uznana za prowadzenie działalności gospodarczej.

PRZYKŁAD

Osoba fizyczna prowadzi witrynę www w zakresie tematycznymbędącym jej hobby. Aby pokryć koszty serwera www, na którymumieszczona jest strona, zamieściła na niej kilka bannerów iodsyłaczy reklamowych. Nie można uznać takiej działalności – wsumie incydentalnej – za działalność gospodarczą w rozumieniuustawy o VAT. W związku z tym świadczenie takich usług(zamieszczenie bannerów reklamowych) nie będzie podlegało VAT, boosoba je świadcząca nie działa w charakterze podatnika.

Co to są usługi elektroniczne

Zgodnie z art. 2 pkt 26 ustawy o VAT przez usługi elektronicznerozumie się usługi:

> świadczone za pomocą Internetu lub podobnej siecielektronicznej,

> których świadczenie z natury zależne jest od technologiiinformatycznej i z reguły usługi te są zautomatyzowane, wymagająniewielkiej interwencji człowieka,

> których wykonanie jest niemożliwe bez wykorzystaniatechnologii informatycznej.

Definicja ta jest bardzo nieprecyzyjna. Wydaje się, żerozstrzygając, czy dana usługa ma charakter elektroniczny, należy wszczególności opierać się na tym, że chodzi o usługi świadczone naodległość za pomocą Internetu bądź podobnych sieci komputerowychoraz koncentrować się na usługach wymienionych przykładowo wprzepisach (patrz ramki obok). Oczywiście usługami elektronicznymibędą nie tylko usługi wymienione w przepisie. Za usługęelektroniczną mogą być przykładowo uznane usługi zabezpieczeniadostępu do stron internetowych czy sieci wi-fi. Nie są one coprawda przykładowo wymienione w ustawie o VAT jako usługielektroniczne, jednak ich świadczenie z natury zależne jest odtechnologii informatycznej i niemożliwe jest ich wykonanie bezwykorzystania tej technologii.

Dodajmy, że w polskiej ustawie nie znalazło się istotnezastrzeżenie, które określają przepisy wspólnotowe dotyczące usługelektronicznych. Otóż dyrektywa mówi, że z usługą elektroniczną niemamy do czynienia wówczas, gdy strony świadczenia kontaktują się zesobą za pośrednictwem poczty elektronicznej (czy podobnych środkówkomunikacji).

Sam tylko elektroniczny sposób komunikacjimiędzy stronami nie czyni danego świadczenia “usługąelektroniczną”. Przykładowo zatem usługi tłumaczeń czy konsultacji,zamówione i odebrane za pomocą Internetu (poczty elektronicznej),nie są usługami elektronicznymi.

Doprecyzowuje unijne rozporządzenie

Dodatkowa i szersza niż dotychczas definicja usługelektronicznych obowiązuje od 1 lipca br. za sprawą wspólnotowegorozporządzenia ustanawiającego środki wykonawcze do VI dyrektywy (z17 października 2005 r., DzUrz. Unii Europejskiej L 288, 1). Jestono powszechnie i bezpośrednio obowiązującym w Polsce źródłemprawa. Wynika z niego, że usługi elektroniczne to usługi świadczoneza pomocą Internetu lub sieci elektronicznej, których świadczeniejest zautomatyzowane i które wymagają niewielkiego udziałuczłowieka, a ich wykonanie bez wykorzystania technologiiinformacyjnej jest niemożliwe (patrz ramka obok).

Usługi reklamowe…

Często świadczonymi usługami w Internecie (na witrynachinternetowych) są usługi reklamowe. Osoby użytkujące witryny wwwzamieszczają na swoich stronach różne formy reklamy. W zamian za tootrzymują wynagrodzenie (w różny sposób kalkulowane, a to od liczbyodsłon, a to od liczby kliknięć w daną reklamę). Tego rodzaju usługnie można uznać za usługi elektroniczne. Są to usługi reklamy. Wtym wypadku Internet jest bowiem tylko medium reklamowym.Wykonywanie tych usług możliwe jest również bez wykorzystaniatechnologii informatycznej. Potwierdza to także brzmienie art. 12(3) (k) unijnego rozporządzenia, który wyłącza usługi reklamy spodpojęcia usług elektronicznych.

…i wynajem stron pod reklamę

Niektóre firmy oferują użytkownikom stron internetowychmożliwość “wynajmu” części strony pod reklamy internetowe. Zapomocą specjalnego programu zyskują możliwość umieszczania nastronie użytkownika tego programu różnych reklam. Taka usługa niejest – dla uczestnika programu – usługą reklamy. Istotą świadczeniajest bowiem udostępnienie miejsca na własnej stronie internetowej wtym celu, aby kto inny mógł wykonywać usługi reklamowe. Przy tymświadczenie (udostępnienie miejsca pod reklamę) wykonywane jest zapomocą Internetu, jest uzależnione ze swej natury od technologiiinformatycznej, niemal w całości jest to usługa zautomatyzowana iwymaga niewielkiej interwencji człowieka (wystarczy wpisaćodpowiednie dane do skryptu strony i wszystko odbywa się jużpóźniej automatycznie) oraz niemożliwe jest jej wykonanie bezwykorzystania technologii informatycznej. Takie usługi należy więcuznać za usługi elektroniczne w rozumieniu przepisów o VAT.

Dodajmy, że akurat w reklamie internetowejrozróżnienie na usługi elektroniczne i usługi reklamy nie mawiększego znaczenia praktycznego. Biorąc pod uwagę, że usługireklamy niemal zawsze świadczone są na rzecz przedsiębiorców,miejsce ich świadczenia będzie takie samo jak usługelektronicznych. Ale dla innych usług stwierdzenie, że nie są tousługi elektroniczne, może mieć istotne znaczenie.

Gdzie są opodatkowane usługi elektroniczne

Dla opodatkowania usług elektronicznych, często świadczonych ponad granicami, bardzo ważne jest określenie miejsca ich świadczenia i tym samym opodatkowania.

Obowiązują tu takie same zasady ustalania miejsca świadczeniajak przy usługach niematerialnych. Z art. 27 ust. 4 pkt 9 ustawy oVAT wynika, że w wypadku świadczenia usług elektronicznych narzecz:

> osób fizycznych, osób prawnych oraz jednostekorganizacyjnych niemających osobowości prawnej, posiadającychsiedzibę lub miejsce zamieszkania na terytorium państwa trzeciego,lub

> podatników mających siedzibę lub miejsce zamieszkania naterytorium Wspólnoty, ale w kraju innym niż kraj świadczącegousługę -miejscem świadczenia tych usług jest miejsce, gdzie nabywcausługi posiada siedzibę, stałe miejsce prowadzenia działalności,dla którego dana usługa jest świadczona, a w razie braku stałegomiejsca prowadzenia działalności – stały adres lub miejscezamieszkania.

PRZYKŁAD

Polski przedsiębiorca dzierżawi oprogramowanie od firmyamerykańskiej. Miejscem świadczenia tych usług jest Polska, botutaj polski nabywca ma siedzibę.

PRZYKŁAD

Polska firma dostarcza firmie hiszpańskiej informacje w formieelektronicznej, opracowane na podstawie przeglądu polskiej prasycodziennej. Miejscem świadczenia tej usługi jest Hiszpania.

Także gdy usługi elektroniczne są świadczone przez podmiotyspoza Wspólnoty, na rzecz osób mających siedzibę lub miejscezamieszkania na terytorium UE niebędących podatnikami, miejscemświadczenia usług elektronicznych jest państwo siedziby (miejscazamieszkania) nabywcy usługi. Nie znaczy to jednak, że zobowiązanymdo rozliczenia podatku będzie nabywca. Skoro bowiem nie jest onpodatnikiem, to podatek powinien rozliczać dostawca usługi. Dlatakich usługodawców stworzono nawet specjalne proceduryopodatkowania, na mocy których mogą rozliczać podatek – należny zeświadczenia usług elektronicznych na terenie całej Wspólnoty -tylko w jednym państwie członkowskim.

PRZYKŁAD

Firma amerykańska dostarcza oprogramowanie (za pomocą”downloadu” z zasobów sieciowych) także osobom niebędącympodatnikami. Miejscem świadczenia tych usług elektronicznych jestpaństwo członkowskie zamieszkania ich odbiorców. Podmiotamerykański powinien zatem sam rozliczyć podatek w danym państwieczłonkowskim (ewentualnie, korzystając ze specjalnej proceduryumożliwiającej rozliczenie podatkowe wszystkich usług świadczonychwe Wspólnocie, tylko w jednym wybranym państwie członkowskim).

PRZYKŁAD

Firma irlandzka także dostarcza oprogramowanie (w postacizdematerializowanej) osobom niebędącym podatnikami. W tym wypadkuzastosowanie ma zasada ogólna, mówiąca, że miejscem świadczeniausług jest państwo siedziby usługodawcy, czyli Irlandia.

VAT od importu

Jeśli polska firma kupuje usługi elektroniczneod podmiotów zagranicznych, to jest to dla niej import usług.

Usługi te uznaje się za świadczone, a więc i opodatkowane wPolsce. Jeżeli usługobiorcą jest podatnik prowadzący działalnośćgospodarczą, to on rozlicza VAT od importu takiej usługi. Wynika toz art. 17 ust. 1 pkt 4 w związku z art. 17 ust. 3 ustawy o VAT.Podatek ten nie może być rozliczony w Polsce przez usługodawcę,nawet gdyby wyraził on taką chęć (zob. art. 17 ust. 2 ustawy oVAT).

PRZYKŁAD

Polski przedsiębiorca kupił od firmy z RPA usługę zabezpieczeniastron sieciowych. Taka usługa ma miejsce świadczenia w Polsce.Polska firma powinna rozpoznać u siebie import usług i odpowiedniogo rozliczyć.

Import usług należy udokumentować fakturą wewnętrzną (art. 106ust. 7 ustawy o VAT). Kwoty wyrażone w walucie obcej przelicza sięwedług kursów średnich NBP z dnia wystawienia faktury (§ 37 ust. 4rozporządzenia ministra finansów z 27 kwietnia 2004 r. w sprawiewykonania niektórych przepisów ustawy o podatku od towarów i usług,DzU nr 97, poz. 970 ze zm.).

Obowiązek podatkowy powstaje w miesiącu, w którym zagranicznykontrahent wystawił fakturę (art. 19 ust. 19 w związku z art. 19ust. 4 ustawy o VAT). Podatek należny wykazuje się w deklaracji zaten właśnie miesiąc. Jednocześnie jest to podatek naliczony (art.86 ust. 2 pkt 4 ustawy o VAT).

Jeśli zakupione usługi elektroniczne są związane z prowadzeniemsprzedaży opodatkowanej, to podatek naliczony podlega odliczeniu.Można go odliczyć w deklaracji za ten sam miesiąc, w którym zostałwykazany podatek należny (art. 86 ust. 10 pkt 2 ustawy o VAT). Wistocie zatem podatek należny i naliczony “wyzerują się”.

Rozliczenie eksportu

Jeśli polska firma świadczy usługielektroniczne, których miejsce świadczenia (i opodatkowania)przypada poza terytorium Polski, to jest to dla niej tzw. eksportusług. Takie usługi nie podlegają w ogóle opodatkowaniu w Polsce,ale polski podatnik będzie miał prawo do odliczenia VAT naliczonegozwiązanego z ich świadczeniem (art. 86 ust. 8 pkt 1 ustawy oVAT).

Jest tak, gdy usługi świadczone są na rzecz przedsiębiorców zpaństw Unii Europejskiej bądź na rzecz jakiegokolwiek podmiotu(przedsiębiorcy lub osoby nieprowadzącej działalności gospodarczej)z państwa trzeciego.

Natomiast usługi elektroniczne świadczone na rzecz osóbfizycznych z państw UE są opodatkowane w Polsce (zgodnie z ogólnąregułą w miejscu siedziby, stałym miejscu prowadzenia działalnościbądź miejscu zamieszkania usługodawcy). W tym wypadku należy takąusługę opodatkować jak zwykłą usługę krajową.

PRZYKŁAD

Polska firma prowadzi witrynę internetową, na której znajdująsię chronione prawami autorskimi materiały. Możliwe jest wykupieniedostępu do tej strony za opłatą abonamentową. Umożliwienie dostępudo zawartości witryny jest usługą elektroniczną. Jeśli usługobiorcąbędzie np. przedsiębiorca z Austrii, to miejscem jej świadczeniabędzie Austria (miejsca zamieszkania, stałego miejsca prowadzeniadziałalności usługobiorcy) i to on rozliczy VAT od importu tejusługi. Wówczas polska firma wystawi fakturę handlową (bez kwot istawek VAT), natomiast sprzedaż wykaże w polu 21 deklaracjiVAT-7.

PRZYKŁAD

Gdy usługę dostępu do witryny internetowej zakupi od polskiejfirmy np. osoba fizyczna z Rosji, to wówczas również miejsce jejświadczenia będzie się znajdować poza Polską (w Rosji). Polskafirma nie będzie zobowiązana do zapłaty VAT. Powinna rozliczyć siętak samo jak w poprzednim przykładzie (faktura handlowa i wykazaniesprzedaży w polu 21 deklaracji VAT-7).

PRZYKŁAD

Jeśli usługę dostępu zakupi od polskiej firmy osoba fizycznanieprowadząca działalności gospodarczej, mieszkająca np. weFrancji, wówczas miejscem świadczenia usługi jest Polska (państwousługodawcy) i to polska firma ma obowiązek rozliczyć VAT od tejusługi (jak od usługi krajowej).

Ważne, kto jest usługobiorcą

Przy usługach elektronicznych duże znaczenie mazatem właściwe zidentyfikowanie nabywcy usług – czy jest to innafirma, czy osoba nieprowadząca działalności gospodarczej, czy masiedzibę/miejsce zamieszkania w kraju UE, czy spoza Wspólnoty. Odtego może bowiem zależeć miejsce ich opodatkowania. Usługielektroniczne zazwyczaj zamawiane są wirtualnie (za pośrednictwemformularzy zamieszczanych na stronach internetowych). Wówczaspolski usługodawca może polegać wyłącznie na oświadczeniu nabywcyusługi. Nie ma bowiem szybkiej i pewnej metody weryfikacji statusukontrahentów. W związku z tym jedyne co można zrobić, to zapisać wskrypcie strony stosowny mechanizm wyboru (tak by nabywca określałswój status). Na podstawie przedstawionych przez usługobiorcęinformacji trzeba będzie opodatkować usługę w Polsce bądź wystawićwyłącznie fakturę handlową.

Ewentualne błędne oświadczenie usługobiorcy co do jego statusunie uwalnia polskiego usługodawcy od odpowiedzialności podatkowej(np. gdy nabywca usługi oświadczył, że jest osobą fizyczną z krajutrzeciego, tymczasem miał miejsce zamieszkania w państwieczłonkowskim; wówczas usługa powinna być opodatkowana wPolsce).

Usługi elektroniczne według polskiej ustawy o VAT

Zgodnie z ustawą o VAT usługami elektronicznymi są w szczególności:

> tworzenie i utrzymywanie stron internetowych, zdalne zarządzanie programami i sprzętem,

> dostarczanie oprogramowania oraz jego uaktualnień,

> dostarczanie obrazów, tekstu i informacji oraz udostępnianie baz danych,

> dostarczanie muzyki, filmów i gier, w tym gier losowych i hazardowych, jak również przekazów o charakterze politycznym, kulturalnym, artystycznym, sportowym, naukowym i rozrywkowym oraz informacji o wydarzeniach,

> usługi kształcenia korespondencyjnego.

Do usług elektronicznych nie zalicza się usług nadawczych radiowych i telewizyjnych, chyba że program radiowy lub telewizyjny jest nadawany wyłącznie za pośrednictwem Internetu lub podobnej sieci elektronicznej, oraz usług telekomunikacyjnych.

Usługi elektroniczne według unijnego rozporządzenia

Zgodnie z unijnym rozporządzeniem następujące usługi, w szczególności jeśli świadczone są przez Internet lub sieć elektroniczną, wchodzą w zakres usług elektronicznych:

> ogólnie produkty w formie cyfrowej łącznie z oprogramowaniem, jego modyfikacjami i nowszymi wersjami oprogramowania;

> usługi umożliwiające lub wspomagające obecność przedsiębiorstw lub osób w sieci elektronicznej, takie jak witryna lub strona internetowa;

> usługi generowane automatycznie przez komputer i przesyłane Internetem lub siecią elektroniczną w odpowiedzi na określone dane wprowadzone przez usługobiorcę;

> odpłatne przekazywanie prawa do wystawiania na aukcji towaru lub usługi za pośrednictwem witryny internetowej działającej jako rynek on-line, na którym potencjalni kupcy przedstawiają swoje oferty przy wykorzystaniu automatycznych procedur oraz na którym strony są informowane o dokonaniu sprzedaży za pomocą poczty elektronicznej generowanej automatycznie przez komputer;

> pakiety usług internetowych oferujących dostęp do informacji, w których aspekty telekomunikacyjne są natury pomocniczej lub drugorzędnej (czyli pakiety wykraczające poza oferowanie samego dostępu do Internetu i obejmujące inne elementy, takie jak strony, które umożliwiają dostęp do aktualnych wiadomości, informacji meteorologicznych lub turystycznych; gier; umożliwiają hosting witryn internetowych, dostęp do grup dyskusyjnych etc.);

> usługi wyszczególnione w załączniku I (tam “rozpisano” poszczególne rodzaje usług – jest ich ponad 20 – dotychczas przykładowo wymienionych w dyrektywie).

Jednocześnie art. 12 rozporządzenia wymienia ponad 20 rodzajów czynności, które nie są usługami elektronicznymi.

dF więcej

Wkrótce napiszemy o opodatkowaniu internetowej sprzedaży towarów.

Do czego służy wyodrębnienie usług elektronicznych

Pamiętajmy, że wyodrębnienie “usług elektronicznych” ma znaczenie tylko dla celów ustalania miejsca ich świadczenia i opodatkowania. Wynika to bezpośrednio z przepisów wspólnotowych. VI dyrektywa mówi o usługach świadczonych drogą elektroniczną jedynie w art. 9 (2)(e), dotyczącym właśnie ustalania miejsca świadczenia (odsyłając do załącznika L, gdzie zostały one przykładowo wymienione). Podobnie rozporządzenie wspólnotowe mówi o usługach elektronicznych określonych w przepisach o miejscu świadczenia. Ustawa o VAT powinna być zgodna z dyrektywą, należy więc uznać, że także przepisy polskie wyodrębniają usługi elektroniczne wyłącznie dla celu ustalenia miejsca ich świadczenia. Dla innych celów – niezwiązanych z ustalaniem miejsca świadczenia (np. ustalenia właściwej stawki VAT, prawa do zwolnienia) – pozostają one innymi usługami, kwalifikowanymi ze względu na ich materialną treść (zawartość).

PRZYKŁAD

Świadczona przez polskiego usługodawcę usługa kształcenia (kurs językowy) za pośrednictwem programu komputerowego z wykorzystaniem możliwości e-mailowego kontaktu z nauczycielem jest usługą elektroniczną, biorąc pod uwagę przepisy o miejscu świadczenia. Definicja usług elektronicznych wprost wymienia bowiem usługi kształcenia korespondencyjnego. Jednocześnie usługa ta pozostaje usługą edukacyjną (w zakresie kształcenia) dla celów ustalania stawki podatkowej (zwolnienia podatkowego). Obejmuje ją zatem zwolnienie z VAT (na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 1 w związku z pozycją 7 załącznika nr 4 do ustawy o VAT).

Źródło : Rzeczpospolita

Written by Bodeha

luty 6, 2008 at 3:18 pm

Napisane w Prawo