Second Life Polska by Servicetek

Second Life Polska- Blog o społecznosciach w SL

Archiwum kategorii ‘Edukacja

Podstawy Second Life – SL Etykieta

without comments

Opracowanie: Wellington Beam (z dopiskami Carla Metropolitan)
Tłumaczenie: Iuthilde Rasmuson, 7 marca 2008
Notatka w języku angielskim znaleziona in-world w NCI Kuula

WSTĘP
Tak samo jak w Real Life, w Second Life istnieją zachowania dopuszczalne i niedopuszczalne. Zauważysz tez zapewne, że rozróżnienie na dopuszczalne i niedopuszczalne jest bardzo subiektywne i może się różnić w zależności od tego, w jakim miejscu SL się znajdujesz. Celem tej notatki nie jest nakazywanie ludziom, jak mają się zachowywać ani ustalanie jakiegoś zestawu reguł, ma ona służyć jako ogólny przewodnik dla nowych rezydentów, zwrócić uwagę na niektóre sytuacje, które mogą się pojawić.

COMMUNITY STANDARDS – ZASADY WSPÓŁŻYCIA SPOŁECZNEGO SECOND LIFE
Istnieje zestaw wskazówek dotyczących zachowania, tak zwane Community Standards, wywieszony na stronie internetowej Second Life (http://secondlife.com/corporate/cs.php).

Rezydenci są proszeni o powstrzymanie się od następujących zachowań:

- nietolerancji (Intolerance)
- znęcania się (Harassment)
- atakowania (Assault)
- naruszania prywatności (Disclosure)
- nieprzyzwoitości (Indecency)
- zakłócania spokoju (Disturbing the Peace)

Community Standards to zasady nakazywane (jakkolwiek niekonsekwentnie) przez Linden Lab, firmę, która jest właścicielem Second Life i nim zarządza. Jeśli złamiesz którąś z nich, mogą zawiesić na jakiś czas twoje konto albo nawet trwale odciąć dostęp do SL.

WSKAZÓWKI OGÓLNE
Jednak kiedy chodzi o dopuszczalne zachowania w ramach tych zasad, poszczególni ludzie i poszczególne grupy mają często swoje własne standardy. Najogólniejsza zasada, to “traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany”. Zwracaj uwagę na innych i odnoś się do nich z szacunkiem. Niezależnie od tego, czy uważasz Second Life za grę, za świat czy za platformę, pamiętaj – za każdym awatarem kryje się prawdziwy człowiek z prawdziwymi uczuciami.

Uszanuj to, że ktoś może być zajęty – zwiedzając SL, możesz spotkać ludzi, którzy są zbyt zajęci, aby poświęcić ci wiele uwagi. Uszanuj to i nie bądź natarczywy, jeżeli nie przywitają cię z otwartymi ramionami. Nie bierz tego do siebie, budowanie i skryptowanie czasami wymaga dużej koncentracji.

Uszanuj podział na strefy PG i Mature – nie przeklinaj i nie biegaj nago w strefach PG. Nawet jeśli strefa jest oznaczona jako Mature, to jeszcze nie znaczy, że wszystko jest dozwolone.

Ziemia w SL zwykle ma właściciela – z wyjątkiem ziemi, której właścicielem jest “Governor Linden” (można to sprawdzić klikając PPM na ziemię i wybierając “About Land” – Governor Linden jest np. właścicielem dróg na Mainland, Welcome Areas itd.), większość ziem w SL ma właściciela, osobę lub grupę. Większość z nich jest otwarta dla wszystkich, ale uszanuj te, które wyraźnie wyglądają na prywatne, na przykład domki rodzinne.

Właściciel ziemi może wprowadzić swoje własne prawa – zwracaj uwagę na zasady różnych miejsc i wysp. Zwłaszcza na wyspach poświęconych RPG zasady współżycia społecznego mogą się znacząco różnić od norm Second Life.

Second Life to nie strzelanka – w SL istnieją miejsca zaprojektowane do walki, istnieje też wiele rodzajów broni, tarcz i systemów walki, które możesz kupić. Jednak ogromna większość miejsc w SL nie pozwala na wykorzystanie tej broni. W wielu zabronione jest nawet jej noszenie.

Sprzątaj po sobie – jeśli budujesz albo rozpakowujesz swoje zakupy w miejscu publicznym, powinieneś posprzątać po sobie. Usuń albo zabierz do swojego Inventory to, co zostało na ziemi.

ZŁE MANIERY
Przykłady zachowań, które najprawdopodobniej zdenerwują albo rozzłoszczą innych:

Spam – w szerszym sensie jest to masowe wysyłanie niepożądanych wiadomości. W Second Life za nieuprzejme i niepożądane może być uznane: przekazywanie obiektu, landmarku, notatki, pytania o pozwolenie na animowanie awatara, prośby o przyjęcie do przyjaciół, gestu albo czegokolwiek z twojego inventory – bez uprzedniego zapytania, czy dana osoba sobie tego życzy. Dotyczy to zarówno przekazywania bezpośredniego, jak i przez oskryptowany obiekt.

Krzyk – pisanie z włączonym CAPSLOCKIEM może być uznane za niegrzeczne. CAPSLOCK jest też trudny w czytaniu i zwiększa twoje szanse na zostanie zignorowanym albo zmutowanym. [Krzyczenie SL-owe, czyli "Shout" też nie jest zbyt uprzejme, używaj go tylko wtedy, kiedy musisz - dop. tłum.].

Spamowanie gestami – nadużywanie gestów może być uznane za spam. Jest to subiektywne i niektórych będzie irytować bardziej niż innych. Gesty, których elementem są głośne, denerwujące, powtarzające się dźwięki, bez wątpienia zirytują każdego.

Nadużywanie chatu grupowego – nie rozmawiaj o byle czym na chatach grupowych, które są przeznaczone tylko dla ogłoszeń.

Rozmowy off topic na chacie grupowym – grupy są zakładane z różnych powodów. Może to być grupa ludzi podzielających jakieś hobby, może to być partnerstwo w jakimś interesie, może to być po prostu grupa przyjaciół. Niektóre z tych grup mają swoje zasady i wskazówki, jakiego rodzaju dyskusje mogą pojawiać się na chacie grupowym, który będą widzieć wszyscy członkowie. Każda wiadomość na chacie grupowym będzie pojawiać się w okienku Communication każdego członka grupy, niektórzy rezydenci mogą zirytować się stale pojawiającymi się niepotrzebnymi wiadomościami.

Popychanie (bumping) – Popychanie to powtarzające się, umyślne wchodzenie własnym awatarem na cudzy awatar. Często zdarza się popchnąć kogoś przypadkowo, ponieważ lag powoduje, że awatary i obiekty nie pojawiają się na twoim monitorze. Jeśli jednak ciągle ci się to przytrafia, możesz zdenerwować ludzi i zostać zbanowanym albo wyrzuconym z tego miejsca. [Dlatego jeśli teleportujesz się do nowego miejsca, nie ruszaj od razu do przodu, poczekaj, aż wszystko się wyrezuje. Wyjątkiem są miejsca bardzo popularne, gdzie właściciele sami proszą o przesuwanie się do przodu, ponieważ cały czas pojawiają się nowi teleportujący, którzy lądują sobie na głowach. Pomaga też spojrzenie na mini-mapę, zobaczysz na niej rezydentów wokół ciebie jako zielone kropki. - dop. tłum.]

Broń – zależnie od tego, w jakim miejscu się znajdujesz, korzystanie z broni albo groźba użycia broni (na przykład chodzenie z pistoletem w ręku) może być uznane za niedopuszczalne. Istnieją specjalne miejsca w SL, przeznaczone do tego. Poza nimi może to doprowadzić do bana, więc sprawdź zasady danego miejsca, zanim wejdziesz tam z bronią w ręku. Używanie broni takich jak Push Weapons, orbitery albo klatki w większości miejsc zapewni ci natychmiastowego bana.

Naruszanie prywatności – zwiedzanie różnych miejsc w Second Life to zajmująca rzecz dla wielu rezydentów. Jest tu wiele interesujących i zabawnych rzeczy. Trzeba jednak wiedzieć, że niektóre miejsca nie powitają tak chętnie ludzi, którzy się tu po prostu przybłąkali. Są miejsca publiczne i są miejsca należące do rezydentów, wykorzystywane jako ich dom. Właściciele ziemi mają prawo do ograniczenia dostępu do ich ziemi, mają też prawo do tego, aby nie zakłócano ich spokoju.

Oferowanie przyjaźni – różni ludzie różnie traktują ofertę “Add Friend”. Niektórzy przyjmują przyjaźń każdego, kto ją oferuje; inni tylko od bliskich przyjaciół. Zazwyczaj lepiej najpierw zapytać. Można też zaoferować Calling Card (wizytówkę).

Używanie cudzych sexballs – zdaniem niektórych jest to odrażające, zresztą tak czy siak nie powinno cię być w cudzym domu. Jeśli nie możesz się już powstrzymać, jest wiele sex klubów i darmowych animacji do seksu.

Sprzedawanie freebies – w Second Life jest dużo freebies – darmowych rzeczy. Chociaż sprzedaż darmowych przedmiotów nie jest łamaniem zasad tego świata, wielu ludzi uważa to za zwykłe kurewstwo. Wykorzystywanie ludzi, którzy nie wiedzą, że ten przedmiot jest darmowy. Reputacja sprzedawcy freebies przylgnie do ciebie na bardzo długi czas. Nie rób tego.

Żebranie – to denerwuje ludzi, a dla ciebie samego jest poniżajace. Kup kilka tysięcy lindenów przez LindeX i użyj ich do zwiedzania Second Life. [Jeśli nie masz karty kredytowej, kup od jednego z polskich sprzedawców za złotówki - dop. tłum.]. Jeśli nie stać cię na to, zbieraj pieniądze z Money Trees, NCI’s Virtual Stipend Orb albo z Camping Chairs. A jeszcze lepiej – zwiedzaj i poznawaj ten świat, dowiedz się, w jaki sposób można tu zarabiać pieniądze.

REPORT ABUSE
Jeśli doznałeś od kogoś innego takiego traktowania, jak wymienione powyżej, możesz je zaraportować przez menu Help > Report Abuse. Wypełniając raport bądź precyzyjny, dołącz wszystkie potrzebne informacje. [Jeśli nie znasz angielskiego, a jesteś w polskim miejscu, lepiej zwrócić się do członków ochrony danego miejsca – dop. tłum].

DODATEK DLA ANGLOJĘZYCZNYCH

NCI CLASSES

These classes are offered weekly by NCI and may be of help learning the about SL Etiquette:

SL Skills: Dealing with Griefers
SL Skills: Intro to Second Life

To find these classes, click on the “NCI Schedule of Events” poster for times, descriptions, and landmarks. Or click on the “Search” button at the bottom of your screen, then click on the “Events” tab, and enter the name of the class you are looking for.

WEB RESOUCES

Stratics Staff-Created GamePlay Guides – Second Life Etiquette
http://www.stratics.com/c…s/etiquette.php

Stratics Staff-Created GamePlay Guides – Consideration for Your Neighbours
http://www.stratics.com/c…nsideration.php

Concert Tips and Etiquette
http://lindenlifestyles.com/?p=146

Regarding the Tricky Subject of Etiquette within Second Life
http://www.jasonpettus.com/archives/000549.html

Reading Radar — Dear Miss Manners
http://radarmasukami.com/…r-miss-manners/

ROZPOWSZECHNIANIE
Zawartość tej notatki została stworzona przez członków NCI albo przekazana NCI z pozwoleniem na rozpowszechnianie, albo – według tego, co nam wiadomo – twórca wyraził pozwolenie na rozpowszechnianie treści w całym Second Life. Jeśli popełniliśmy błąd albo dołączyliśmy treści, których jesteś autorem, i nie wymieniliśmy cię jako autora, skontaktuj się z Carlem Metropolitan, a naprawimy to. Notatka ta i jej treść może być swobodnie rozpowszechniana, ale nie może być sprzedawana.

Written by Bodeha

marzec 9, 2008 at 8:31 am

Napisane w Czym Jest SL?, Edukacja

Studenci będą zaliczać w sieci

without comments

Rafał Moczadło z Uniwersyteckiego Centrum Zdalnego Nauczania i Kursów Otwartych na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, kierownik projektu „UMCS w Second Life”

źródło: Rzeczpospolita

+zobacz więcej

Od jesieni Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej uczestniczy w internetowej grze Second Life. Na czym ona polega?

Rafał Moczadło: Second Life (SL) jest wirtualnym, trójwymiarowym światem tworzonym i przekształcanym całkowicie przez jego użytkowników. Każdy użytkownik porusza się w tym świecie za pomocą awatara, czyli animowanej postaci, którą można dowolnie modyfikować. Są trzy sposoby poruszania się w tym środowisku: chodzenie, latanie oraz teleportacja. Awatary mogą komunikować się tekstowo, mówić do siebie i używać gestów. SL pełni również funkcję serwisu społecznościowego. Nie jest to gra. Gra bowiem wymaga określonych reguł, współzawodnictwa lub dążenia do realizacji określonego celu. Second Life nie spełnia żadnego z tych kryteriów. Czasem definiuje się go jako sieciową, wieloosobową grę fabularną. To błąd, ponieważ z grą komputerową SL ma wspólny właściwie jedynie interface oraz to, że się odbywa w Internecie, a jedynym sposobem skorzystania z Second Life jest komputer podłączony do sieci z zainstalowanym darmowym oprogramowaniem.

Czym SL przyciąga kolejnych użytkowników?

Jest bazą danych, miejscem informacji i promocji realnych instytucji i firm. Wiele firm tworzy w Second Life miejsca wystawowe, umieszczając tam swoje produkty. Można znaleźć tam odnośniki do stron internetowych. Oprócz przedstawiania swoich produktów firmy promują się, rozdając gadżety, które można wykorzystać w Second Life, np. wirtualne samochody określonej marki. Innym sposobem promocji firm jest sposób zagospodarowania przestrzeni na własnej wyspie. Piękna architektura przyciąga potencjalnych klientów. Wiele firm korzysta z usług doświadczonych użytkowników wirtualnego świata, którzy projektują i aranżują przestrzeń oraz wykonują wszystkie przedmioty dla firm. Second Life jest miejscem rozrywki i pracy setek tysięcy osób. Ciekawostką jest, że można tam zarabiać pieniądze. Możliwe jest sprzedawanie wirtualnych produktów i usług za wirtualną walutę L$ (linden dolary). Waluta ta jest wymienialna na realne pieniądze – dolary amerykańskie – po zmiennym, ustalanym przez rynek kursie. Można więc założyć w sieci własny biznes, zajmując się np. budowaniem obiektów, organizowaniem imprez czy doradzaniem, w jaki sposób promować się w SL. Wirtualny świat daje podobne możliwości zakładania interesu jak świat realny.

UMCS stworzył w SL własny kampus. Ile to kosztowało?

Dla zwykłych użytkowników Second Life jest darmową aplikacją, którą można zainstalować na dowolnej liczbie komputerów. Jednak aby móc eksperymentować, należy mieć do tego miejsce, dlatego uczelnia kupiła wirtualną wyspę. Skorzystaliśmy z 50-procentowej zniżki przeznaczonej dla instytucji edukacyjnych i zapłaciliśmy 837 dolarów amerykańskich. Oprócz tego będziemy płacić za dzierżawę, rocznie 1770 dolarów. To niedużo, jeżeli weźmie się pod uwagę zwykłe koszty promocji takiej instytucji, jaką jest uniwersytet.

Co znajduje się na waszej wyspie? Teraz to ogromna piaskownica, w której konstruujemy budynki. Stoi już kino, ale nie wyświetlamy jeszcze filmów, ponieważ przystosowujemy produkcje studenckie do wymagań Second Life. W lutym wygląd wyspy podporządkujemy pod wydarzenie darmowego pokazu filmów tworzonych przez studentów Wydziału Artystycznego. Jedną część wyspy zajmie futurystyczny budynek kina oraz galeria. Pozostałe części wyspy będą przeznaczone na pracę nad kolejnymi projektami.

Po co w ogóle uniwersytet działa w sieci?

Interesuje nas kilka obszarów działalności w Second Life. Angażujemy studentów do kreowania tego świata według ich pomysłów i potrzeb. Studenci zajmują się budowaniem, organizacją wydarzeń i propagowaniem wyspy. Uniwersytet, uczestnicząc w tym przedsięwzięciu, wkracza w przestrzeń rozrywkową, pokazując, że nowe technologie można sensownie wykorzystywać w celach edukacyjnych.

Podobno studenci będą mogli w sieci robić prace zaliczeniowe.

Jeżeli pracownicy UMCS uznają, że SL jest środowiskiem, w którym można przeprowadzać symulacje i badania, myślę, że nie byłoby żadnego problemu, żeby studenci tworzyli prace zaliczeniowe. Obecnie dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Zdalnego Nauczania i Kursów Otwartych dr Andrzej Wodecki na zajęciach z zastosowań informatycznych w biznesie zaproponował, by potraktować Second Life jako przestrzeń do symulacji biznesu. Studenci mogą przygotować na zaliczenie biznesplan, zrobić badanie rynku, stworzyć produkt i go sprzedać. Jeżeli któryś ze studentów w SL zarobi coś na takim przedsięwzięciu, otrzyma zaliczenie. Jednak od zaliczenia ważniejsze jest to, czego student się nauczy, praktykując prowadzenie interesu, a nie tylko teoretyzując na ten temat.

Czy zamierzacie prowadzić badania w SL?

Żeby przeprowadzić badania, trzeba zaprojektować eksperymenty. Wstępne pomysły wyglądają bardzo obiecująco, ale wymagają jeszcze pracy. Rozmawialiśmy o przeprowadzeniu eksperymentów psychologicznych, których nie można z różnych względów zrealizować w świecie rzeczywistym. Politolodzy lub socjologowie mogą zrealizować symulację gier politycznych, informatycy programować „inteligentne” obiekty. Wszystko jest kwestią wyobraźni i pokonania problemów metodologicznych. Dzięki temu, że SL jest światem wirtualnym, przeprowadzenie prostych badań nie wymagałoby nakładów finansowych.

Źródło : Rzeczpospolita

Written by Bodeha

luty 23, 2008 at 2:57 pm

Napisane w Edukacja, Media, Nowości

Czym jest Second Life? – drugie życie- Poradnik!

z jednym komentarzem

Brunet-intelektualista może zostać uroczą blondynką. Listonosz może stać się królem rocka, a każdy dziadek zamienić się w swojego wnuczka. Możliwości nie mają końca. Second Life, czyli „drugie życie”, czeka na Ciebie w internecie. Już dziś 10 mln użytkowników przeniosło się do wirtualnych przestrzeni, by próbować swoich sił „na nowo”. Jedni traktują Second Life jako zwyczajną rozrywkę, inni zarabiają na grze niebotyczne sumy pieniędzy (tych prawdziwych, nie wirtualnych!), a jeszcze inni – uzależnili się. Poznaj drugi świat.

W 2003 roku spółka Linden Lab stworzyła wirtualny świat, który początkowo klasyfikowany był jako kolejna gra MMO (Massive Multiplayer Online). Internauci szybko jednak przekonali się, że Second Life znacznie różni się od tego typu gier. Dla przykładu, w bardzo popularnym World of Warcraft poruszamy się po świecie w całości przygotowanym przez programistów Blizzard.

Z kolei świat Second Life kształtowany jest przez jego mieszkańców – stanowi efekt naszej wyobraźni. Zamiast uganiania się z różnego rodzaju bronią za orkami i innymi postaciami z WoW, możemy robić to, na co tylko mamy ochotę. A jeśli czegoś nam zabraknie – nic prostszego – stworzymy to samodzielnie! Chyba, że nie damy rady. Wówczas bez trudu znajdziemy osobę, która zrobi to za nas. Najczęściej odpłatnie.

Film: Second Life – gdzie wyobraźnia nie ma końca. Warto zobaczyć, co do zaoferowania ma drugie życie.

Czym jest drugie życie? Choć na pierwszy rzut oka przypomina trójwymiarową grę, tak naprawdę został wykreowany przez postacie, którymi sterują prawdziwi ludzie. Zasady, z jakimi można spotkać się w SL są spokrewnione z panującymi w naszym – póki co jeszcze nie wirtualnym – świecie. Możemy zawierać przyjaźnie, spotykać się na ulicy, udawać się na potańcówki, kupować masę niepotrzebnych rzeczy, jak również założyć swoją firmę i starać się zbijać prawdziwą kasę.

Awatar potrafi latać. Co ciekawe, po wpadnięciu do wody, nie umieramy. Można z niej bez trudu wypłynąć, a raczej – wylecieć.

Możliwości są nawet większe! Nic nie stoi na przeszkodzie, by doczepić sobie skrzydła anioła, latać nad domami, wyglądać jak najprawdziwszy smok, czy zamiast głowy mieć wstawioną trupią czaszkę. Warto tu wspomnieć, że większość przedmiotów spotykanych w SL stanowi dzieło rezydentów. Ludzie chętnie tworzą przeróżne rzeczy, by później je sprzedawać lub po prostu wyróżniać się z tłumu.

Typowa jazda po mieście. Samochód niekoniecznie nasz, ale tak sobie stał, w samotności…

I właśnie oryginalność Second Life sprawia, że aplikacja ta cieszy się ogromną popularnością. Rozmawia o niej młodzież, piszą dzienniki, pokazują telewizyjne serwisy. Nic dziwnego – tak duża liczba zarejestrowanych użytkowników (aktualnie 9 745 853) powoduje, że SL jest niezwykle atrakcyjne i ciekawe!

Zamiast wody i powietrza – serwery

Wirtualna przestrzeń SL bazuje na macierzy serwerów, które wykorzystują system operacyjny Debian (wolna dystrybucja systemu GNU/Linux). Linden Lab podaje, że każdy serwer odpowiada za swój region (!), mający wymiary 256 na 256 metrów. Wszystkich serwerów jest ponad 5 tysiecy, a liczba ta stale rośnie. Jak nietrudno się domyślić, utrzymanie drugiego świata w gotowości jest najtrudniejszym zadaniem dla jego twórców.

Kolejny lot w nieznane.

Również z oprogramowaniem Linden Lab miewa problemy. Second Life wymaga bowiem optymalizacji, a w chwili obecnej firma używa dodatkowo jedynie software’u open source (np. Apache), czyli nieprzerwanie rozwijanego. Niestety aplikacje te bywają nieco zawodne.

Co jednak najciekawsze, problemy te nie mają znacznego wpływu na drugie życie, ponieważ magia SL tkwi w czymś innym.

Zaczynamy!

Aby rozpocząć drugie życie, rejestrujemy się na stronie http://secondlife.com/join, podając najpotrzebniejsze dane: imię i nazwisko, datę urodzenia, konto e-mail itp. Co ważne, SL jest tylko dla ludzi dorosłych – na szczęście osoby nieletnie mogą korzystać ze specjalnej wersji drugiego życia, dedykowanej właśnie młodszym internautom (http://teen.secondlife.com/).

Morze, plaża, sielanka.

Dla niektórych użytkowników irytujące może wydawać się rozwiązanie Linden Lab, które nie daje możliwości wpisania własnego nazwiska. Dopiero gdy uiścimy opłatę ok. 100 USD, zyskamy dostęp do specjalnej usługi serwisu. Każdego roku będziemy musieli jeszcze dopłacać 50 USD w celu „utrzymania” nazwiska. Usługa ta przypomina w działaniu obecną już możliwość wybierania dla pojazdu unikalnej tablicy rejestracyjnej. Autorzy Second Life podkreślają, że wraz z nową funkcją pojawiła się też kontrola nazwisk, dzięki której będzie można ustalić, czy zarejestrowana pod danym nazwiskiem osoba rzeczywiście jest tą, za którą się podaje.

Ta procedura nie dotyczy jednak wszystkich uczestników – niektóre ważne osobistości Second Life mogły dotychczas skorzystać ze specjalnego przywileju i otrzymać własne nazwisko za darmo. Do grona takich osób zaliczyć można m.in. prezesa koncernu IBM, Samuela J. Palmisano.

Możemy dodawać do listy przyjaciół – to bardzo prosta czynność. Wystarczy uruchomić menu kontekstowe na danej postaci i wskazać odpowiednią funkcję.

Bez problemu możemy też nadać swojej postaci dowolne imię i skorzystać z oferowanego zbioru nazwisk. Za darmo.

Postacie bardziej niż nietypowe

Po udanej rejestracji trzeba zdecydować, kto będzie nas reprezentował w świecie SL. Drugie życie oferuje wiele wirtualnych postaci, nazywanych “awatarami”. Gdy już wybierzemy interesujący nas typ, nadchodzi czas na dopracowywanie. Do dyspozycji mamy łącznie 100 parametrów, które możemy dowolnie poprawić. W tym miejscu zaczyna robić się już naprawdę wesoło – wybieramy sobie nos, rysy twarzy, brwi, oczy, włosy, nogi… Gratka dla fanów gry The Sims! Co więcej, każdą cechę można znacząco uwypuklić lub celowo pomniejszyć – nasza postać może mieć np. nieproporcjonalnie dużą głowę.

Ponadto każdy rezydent ma możliwość wprowadzania dodatkowych elementów. Są nimi chociażby wspomniane już skrzydła. Aby je dodać, należy skorzystać z dostępnego oprogramowania SL lub kupić od innego mieszkańca.

Komunikowanie się z innymi rezydentami SL. Poprzez czat, na środku ulicy. A co!

Po przygotowaniu postaci, możemy zacząć zabawę – w końcu wejść do wirtualnego świata. Teraz możemy sterować naszym rezydentem (kursorami, myszą lub poleceniami z klawiatury), latać, a nawet teleportować się – wystarczy dwukrotne kliknięcie myszą w zaznaczone na mapie miejsce i… gotowe. Znikamy. Szybciej przemieszczać się (chyba) nie da.

Z każdą postacią możemy też rozmawiać, jak na zwykłym czacie. Oczywiście temat rozmowy jest dowolny, choć nasi rodacy ostatnio często lubią pogadać o polityce. Komunikowanie się mieszkańców SL odbywa się na dwa sposoby: przy pomocy wbudowanego komunikatora o zasięgu globalnym, albo korzystając z lokalnego czatu. W pierwszym przypadku można pogadać z każdym rezydentem, niezależnie od tego, gdzie się znajdujemy. W drugim – trzeba znajdować się od siebie w niewielkiej odległości, wynoszącej ok. 15 metrów. Możliwy jest również szept (zasięg głosu spada tutaj poniżej 10 m), jak i krzyk – nie więcej niż 100 metrów zasięgu. Nasza postać potrafi także gestykulować i okazywać przeróżne emocje. Dla przykładu, wpisując komendę „/yes!”, awatar pokiwa potakująco głową.

Rejestracja

Poniżej prezentujemy jak, krok po kroku, dokonać rejestracji w Second Life.

Udajemy się na stronę http://secondlife.com/ i klikamy przycisk „Sign Up Now”.

Następnie czeka nas wybór społeczeństwa. Jeżeli nie zainteresuje nas żadne z przygotowanych, możemy kliknąć znajdujący się na górze strony odsyłacz: „just take me to Linden Lab’s Orientation Island”. Tym sposobem trafimy na standardową wyspę Second Life.

Teraz musimy podać swoje imię oraz wybrać nazwisko z listy. W moim przypadku było to: Grzesiek Veliz. Nie pytajcie dlaczego takie nazwisko wybrałem – sam nie wiem! Dodatkowo należy podać datę urodzenia oraz konto e-mail.

Następnie wybieramy awatar. Wybór nie jest zbyt duży, ale musimy zdecydować się na jedną propozycję. Jednak bez obaw – później można dowolnie zmieniać wygląd naszej postaci.

Kolejno przyjdzie nam wypełnić formularz – podać wszystkie niezbędne dane, w tym prawdziwe imię i nazwisko.

Jeszcze tylko wybór odpowiedniego konta (darmowe lub płatne) i prawie gotowe.

Teraz musimy poczekać chwilę na e-mail z potwierdzeniem konta, by następnie pobrać klienta Second Life. Wersja dla Windows (XP/2000) waży 33 MB. Po pobraniu i zainstalowaniu klienta należy się zalogować.

To wszystko. Witaj w drugim życiu.

Linden Dolary – waluta Second Life

O ile rejestracja i byt w SL są darmowe, to jednak warto podać nr karty kredytowej lub konta PayPal. Na start otrzymujemy 250 lindeńskich dolarów, które możemy przeznaczyć na dowolne cele.

Jeśli interesuje nas zdobywanie prawdziwych pieniędzy, trzeba będzie od samego początku myśleć o SL na poważnie. Oznacza to, że będziemy musieli nieco zainwestować w nasze drugie życie. Przy pomocy karty kredytowej można kupić lindeny – 200 zł wymienimy na ok. 16000 lindeńskiej waluty. Kurs zmienia się każdego dnia, więc zanim zdecydujemy się na zakup, warto prześledzić niezbędne dane przez kilka dni.

Kolejny bezpański samochód. Znaczy się – już pański. Mój.

Za ok. 6000 dolarów lindeńskich uda nam się kupić całkiem sporą działkę, na której będziemy mogli tworzyć swoje własne przedmioty. Jeżeli przygotujemy coś ciekawego i praktycznego zarazem – na pewno ktoś to kupi! Tym sposobem zaczniemy zarabiać. Dolary przydadzą się, gdy zechcemy zbudować lub kupić dom i zapraszać do niego znajomych. Można też nabyć jakiś efektowny samochód (cena: ok. 500 L$), ale w świecie, gdzie latanie jest prawie tak samo normalne jak poranna kawa, warto chyba odłożyć kasę na coś lepszego. Choćby piękny zamek, warty ok. 3500 L$.

Scena muzyczna.

Po długich dniach gry być może zyskamy większą fortunę i starczy nam na własną wyspę, znajdującą się na osobnym serwerze. Kosztuje ona ponad 1200 prawdziwych dolarów (USD) plus około 300 USD miesięcznego utrzymania. Nawet w SL trzeba płacić czynsz – od tego, jak widać, nie można uciec.

Oprogramowanie, czyli skrypty

W SL możemy stworzyć wszystko, począwszy od koszulki czy perskiego dywanu, kończąc na samochodach i znakomitych budowlach. Co więcej, możemy tworzyć nie tylko obiekty, ale i… efekty, takie jak specjalna opaska, po włożeniu której nasz rezydent stanie się królem parkietu na dyskotece, czy choćby coś tak błahego, jak otwieranie drzwi, maska Zorro oraz gaszenie świateł na noc.

Skrypty należy tworzyć w języku Linden Scripting Language (LSL). Możliwości LSL są na tyle ogromne, że doświadczony użytkownik może przygotować całą wyspę, na której będzie zmieniała się pogoda, a za latanie rezydenci będą otrzymywać mandaty.

Obrotowa scena taneczna. By tańczyć, trzeba najpierw zadbać o odpowiednie efekty ruchu.

To właśnie dzięki skryptom Second Life jest tak popularny! Ludzie sprzedają i kupują wirtualne przestrzenie, przedmioty i efekty, a firma Linden Lab prosperuje na tyle dobrze, że zatrudnia coraz więcej osób. Jak wynika z badań przeprowadzanych przez twórców, łączna wartość transakcji przeprowadzonych w drugim życiu wyniesie tylko w tym roku blisko 500 mln dolarów. Tych prawdziwych, rzecz jasna.

Second Life dla najmłodszych. Też fajny!

Jak widać, wirtualny świat ma się naprawdę dobrze. A zawdzięcza to niesamowitemu zróżnicowaniu, także jeśli chodzi o rezydentów. Można tu bowiem spotkać przeciętnego internautę, który odwiedzi świat SL, pozwiedza go – nie wydając złamanego grosza – przez kilka dni i nigdy więcej się nie zaloguje. Można jednak napotkać, a przynajmniej dowiedzieć się o takiej postaci, jak Aillin Graef (Anshe Chung w świecie SL), która trafiła na okładkę Bussines Weeka. Chinka z niemieckim paszportem pokazała rezydentom SL, jak powinna wyglądać kariera „od pucybuta do milionera”. Anshe jest postacią, która dorobiła się jako pierwsza prawdziwego, okrągłego miliona dolarów. Majątek zyskała poprzez handlowanie gruntami. Najpierw kupowała tereny, później dzieliła je na działki i dodawała doń architektoniczne konstrukcje, po czym sprzedawała znacznie drożej.

Osób, które dorobiły się niemałej fortuny w SL jest co najmniej tysiąc.

Jest komercja, jest polityka

Second Life nie jest jedynym drugim życiem (jest jeszcze m.in. There), ale jako jedyny zwrócił na siebie uwagę znanych osobistości oraz marek. I tak, koncern Toyota jest właścicielem małego miasta, na którym promuje swoje nowe samochody, a Pontiac organizuje wyścigi, w których można wygrać wysokie sumy linden dolarów. Takie firmy jak Adidas czy Nike mają swoje własne sklepy, gdzie sprzedają odzież i buty dla sportowców. Oczywiście nie brakuje tu takich korporacji jak Microsoft, czy – co znacznie ciekawsze – kopii biurowca znanego serwisu CNet. To właśnie do niego zapraszane są znane osobistości drugiego życia, z którymi przeprowadzane są wywiady. Nie brakuje też bardzo znanej agencji informacyjnej Reuters. Jej dziennikarz kilka razy w tygodniu loguje się na dyżury w wirtualnym, specjalnym biurze, czego efektem są interesujące depesze o SL i jego mieszkańcach.

Film: sklep Apple w Second Life.

Wydawać by się mogło, że to przesada i że długa lista obecnych w SL marek i spółek może przyczynić się do popsucia zabawy. Nic bardziej mylnego! Firmy starają się dotrzeć do – przede wszystkim – młodych odbiorców, a przy okazji tworzą swój własny wizerunek i wykazują się odwagą, chcąc wykorzystywać nowe technologiczne rozwiązania i panujące trendy.

Przegląd innych zakątków SL, do których możemy się udać.

Inną rzeczą jest jeszcze rosnąca atomizacja. Coraz trudniejszym zadaniem okazuje się dotarcie do odbiorców przez tradycyjne media masowe.

Gra muzyka i jest cacy?

Kultura w SL również stoi na wysokim poziomie. Nie brakuje więc wytwórni Sony BMG czy choćby Warner Bros, które co pewien czas puszcza piosenki wschodzących gwiazd i promuje ich albumy.

Film: Dean Koontz, znany i lubiany amerykański pisarz, promuje książkę „The Good Guy”.

Nie brakuje również pisarzy, promujących swoje najnowsze dzieła, wokalistów, zapraszających na odbywające się w Second Life koncerty, a nawet polityków, organizujących konferencje prasowe. Jest nawet Kapitol – kopia siedziby amerykańskiego Kongresu.

Czekam i czekam, i nikt się nie chce dosiąść. Za brzydki, czy co?

Można rzec – jest wszystko! I rzeczywiście tak jest, nie brakuje nawet seksu. O ile postacie w Second Life pozbawione są narządów płciowych i bez ubrań przypominają lalki Barbie, jest jednak wyspa oznaczona symbolem „Mature”. A na niej – prawdziwy raj dla branży pornograficznej. Nie trudno znaleźć dzielnice, na których można spotkać prostytutki, są też i sklepy, w których trzeba będzie kupić… genitalia, potrzebne do cielesnych rozkoszy. Nie wspominając o skryptach działających na dotyk etc.

To jednak jeszcze nie jest wspomniane „wszystko”. Second Life przeżyło już swoje chwile grozy i kolejne tego typu zdarzenia są raczej nieuniknione. A mowa tu o włamaniach, kończących się kradzieżami danych użytkowników, czy wirusów, powodujących przeróżne – czasem komiczne – efekty w drugim życiu.

Po wybraniu funkcji „wygląd” możemy dowolnie zmieniać prezencję awatara. Chociażby rozmiary i kolory ubrań.

Jednym z zabawnych, a później już irytujących był tzw. efekt piłki. Do świata Second Life wkroczyły plażowe piłki, które rozmnażały się w zastraszającym tempie i utrudniały poruszanie się po ulicach. Mniej smacznym żartem było zablokowanie redakcji serwisu CNet, kiedy wywiadu udzielała pierwsza milionerka SL, Anshe Chung. Nie byłoby w tym nic super sensacyjnego, gdyby nie fakt, że blokadą okazały się… animowane penisy.

Kłopoty dotyczą też gospodarki SL. Kurs linden dolarów także doczekał się już kilku kryzysów – waluta SL straciła raz nawet ponad 15 proc. wartości! Drugie życie to także raj dla sprytnych oszustów, którzy starają się wprowadzić w czyn realizacje swoich planów – tych, których nie udało się wykorzystać w prawdziwym świecie.

Blisko 10.000 Polaków

W Polsce witrynę Second Life odwiedza ok. 10 tys. użytkowników, a mimo to wielu internatów wie o istnieniu drugiego życia i reaguje uśmiechem, gdy słyszy o SL. Zainteresowanie wirtualnym światem wielu osobom potrafią zepsuć nasze łącza internetowe. Opóźnienia w świecie SL są czymś wyjątkowo niepożądanym – nikt nie zechce z nami rozmawiać, jeśli będzie musiał czekać na odpowiedź przez dłuższy czas. Dlatego do drugiego życia trzeba mieć przynajmniej świetny internet w tym pierwszym.

Zmieniamy kolor oczu na brązowe.

Również sprzęt jest ważny. Wymagania minimalne są bardzo skromne: procesor 800 MHz, pamięć RAM 256 MB i karta graficzna klasy GeForce2. Zalecamy jednak dwu-, a nawet trzykrotnie lepsze podzespoły. Wystarczy bowiem udać się do bardziej wyszukanego regionu, gdzie znaleźć można dużo rezydentów, animacji, muzyki i innych elementów, by przekonać się, że sugerowane przez Linden Lab minimum okazuje się mocno niewystarczające.

Przyszłość Second Life

Przyszłość dla wirtualnego świata przedstawia się w wyjątkowo barwnym świetle. Jeżeli administratorzy poradzą sobie z ciągle napływającymi użytkownikami i zapewnią im odpowiednio „wygodne” drugie życie, Linden Lab może liczyć na coraz większy sukces.

Zapatrzyłem się na tą ładną suknię. A może jej właścicielkę? Nie pamiętam. W każdym razie – kobiet tu nie brakuje!

Wiele wskazuje na to, że niektórzy chętnie przeniosą się na stałe do wirtualnego świata. Prelekcje w cyfrowych salach wykładowych przeprowadzają już renomowane uczelnie, tak więc w SL można nawet zdobywać wiedzę. Wprawdzie jeszcze nie w języku polskim, ale – dla ambitnych – angielski nie stanowi przeszkody. A naprawdę fajnie spróbować swoich sił na Harvardzie czy New York University.

Film: Agencja Reuters w Second Life.

Nie bez powodu powstała też strona Get a First Life (http://www.getafirstlife.com/), której autorzy przypominają internautom, że „pierwsze życie” czeka na nich poza monitorem, w realnym świecie. Skoro można się uczyć, zarabiać, zdobywać przyjaźnie i brać udział w różnych rozrywkach, można się naprawdę łatwo uzależnić. Brakuje jedynie możliwości zaspokajania głodu i potrzeb fizjologicznych. Dla niektórych już teraz udanie się na obiad czy do ubikacji jest jedyną odskocznią od Second Life. Prawdziwe przyjaźnie zostały zastąpione tymi wirtualnymi, a praca – zdobywaniem linden dolarów. Obecnie, przynajmniej dla nas, wizja egzystowania wyłącznie w SL wydaje się irracjonalna i przesadzona. A nawet straszna.

Anshe Chung, pierwsza osoba, która dorobiła się prawdziwego miliona USD w Second Life, na okładce Bussines Weeka.

Tym niemniej, jeśli mamy zdrowy rozsądek i trochę czasu na zabawę w wirtualnym świecie – gorąco zachęcamy do spróbowania! Świat Second Life jest bardzo ciekawy i skutecznie pobudza wyobraźnię. Naprawdę świetna frajda, dla każdego.

zrodło: Grzegorz Kubera http://pclab.pl/art28916-7.html

Written by Bodeha

luty 18, 2008 at 2:41 pm

Napisane w Czym Jest SL?, Edukacja

Biblioteki w Second Life – Info Island

without comments

Wirtualny świat Second Life rozrasta się niezwykle szybko – obecnie zamieszkuje go ponad 9 milionów zarejestrowanych użytkowników. Firmy, instytucje, miasta, a nawet państwa zakładają w SL swoje przedstawicielstwa, rodzą się zjawiska określane mianem Ekonomii 2.0, kwitnie przedsiębiorczość i rozwija się kultura. Jest także coraz więcej polskich akcentów – od niedawna możemy wybrać się na spacer po krakowskim rynku, zrobić zakupy w Sukiennicach, zajrzeć do wnętrza kamieniczek i potańczyć na wolnym (wirtualnym) powietrzu.

Wizyta w SL nie wymaga jakichś specjalnie skomplikowanych przygotowań czy dużych umiejętności technicznych. Wystarczy wejść na stronę www.secondlife.com, założyć darmowe konto i wybrać sobie awatar, czyli reprezentację naszej osoby w wirtualnym świecie. Niestety, trzeba mieć w miarę nową kartę grafiki, starsze komputery mogą się zbuntować. Nie jest prawdą, natomiast, że świat SL jest w pełni komercyjny i bez większej ilości gotówki (obowiązującą walutą jest dolar Linden) nic w nim nie zrobimy. Wiele usług i przedmiotów dostępnych jest za darmo, można nawet bezpłatnie wyposażyć swój awatar w różne ciekawe stroje czy ozdoby (np. koszulki promocyjne).

O tym, że swoje miejsca (wyspy) w Second Life ma już wiele bibliotek, pisano wielokrotnie i w wielu miejscach, także w naszym kraju. Jeden z tematów na forum Biblioteka 2.0 poświęcony był nawet planom zorganizowania Pierwszego Polskiego Sympozjum Bibliotekarzy w SL. Wierzę, że kiedyś pomysł ten zostanie zrealizowany – nawet jeśli nie w postaci formalnej konferencji, to może choć luźnego, integracyjnego spotkania.

Póki co, warto być może pokazać, jak biblioteki wyglądają w SL i w jaki sposób wykorzystują środowisko wirtualne do realizacji swoich celów – prowadzenia działalności informacyjnej, edukacyjnej i kulturalnej na rzecz różnych kategorii użytkowników.

W kwietniu 2006 roku z inicjatywy amerykańskiej organizacji Alliance Library System rozpoczęto realizację projektu pod nazwą Info Island, którego celem było zorganizowanie bibliotecznych usług w wirtualnym świecie Second Life. Projekt rozwija się dynamicznie: ALS nawiązała współpracę z różnymi bibliotekami świata rzeczywistego (m.in. z National Library of Medicine), instytucjami edukacyjnymi, organizacjami non-profit, a także z indywidualnymi osobami – ludźmi nauki i chętnymi do pomocy wolontariuszami. Info Island oferuje usługi informacyjne, udostępnia materiały online (także pełne teksty książek), organizuje spotkania autorskie, dyskusje literackie, wystawy, koncerty i inne imprezy kulturalne. Wydarzenia te cieszą się sporą popularnością i przyciągają wielu mieszkańców wirtualnego świata. Również takich, którzy na co dzień nie korzystają z usług bibliotecznych w świecie rzeczywistym. Tak więc, dzięki Second Life można realizować jedno z założeń Biblioteki 2.0 – aktywne poszukiwanie nowych grup użytkowników.

Dostępny w YouTube filmik Tour of Info Island, nakręcony przez pędzącego na rolkach użytkownika SL (a właściwie jego awatar ) ), pozwala obejrzeć (choć w dość szybkim tempie) różne miejsca Info Island i uświadomić sobie ogrom tego przedsięwzięcia.

Info Island to, wbrew swojej nazwie, nie jedna, lecz wiele różnych wysp. Można zapoznać się z ich rozmieszczeniem na wirtualnym planie i następnie teleportować się do interesującej nas lokacji.

Plan Info Island

Stanowisko informacyjne (przy którym dyżuruje też Reference Librarian) wyposażone jest w monitory, za pomocą których dotrzemy do różnych źródeł informacji: słowników, encyklopedii, portali informacyjnych i nawet specjalnych usług Google’a – jeden z nich skieruje nas m.in. do serwisu Google Book Search. Po dotknięciu monitora (polecenie „touch” lub kliknięcie) pojawia się niebieski ekran, na którym wypisane są dostępne źródła – należy kliknąć numer odpowiadający interesującemu nas tytułowi i zostaniemy przeniesieni na odpowiednią stronę WWW.

Informacja w Info Island

Można także odwiedzić Readers Advisory Corner (Kącik Porad Czytelniczych) – wirtualne stanowiska komputerowe pomogą wyszukać w sieci materiały pomocne dla miłośników literatury. Każdy monitor oferuje dostęp do różnego rodzaju źródeł: są to m.in. strony poświęcone adaptacjom literackim (Based on the book), blogi o książkach i literaturze (Book Weblogs), miejsca w sieci polecające różne książki (Read-a-like), serwisy z recenzjami (Book Reviews), przewodniki po książkach, strony prezentujące książki najpopularniejsze, najczęściej czytane i polecane przez czytelników, witryny poświęcone klubom dyskusyjnych, zawierające także porady, jak założyć taki klub (Book Guides), wyszukiwarki materiałów o książkach i literaturze pięknej (Search Engines), strony o nagrodach literackich (Book Awards), i serwisy z poradami warsztatowymi dla początkujących pisarzy (Writing Sites). Tutaj także dyżuruje bibliotekarz, służy pomocą i odpowiada na pytania.

Readers Advisory Corner

Udostępnianie materiałów źródłowych w wirtualnych bibliotekach SL przybiera różne formy. Użytkownicy są przeważnie kierowani do stron WWW, na których znajdują zamieszczone teksty, można też pobrać gotowy materiał jako „obiekt”, umieścić go w swoim inwentarzu i korzystać w dogodnej chwili, są także gotowe księgi do czytania na ekranie.

Jak założyć firmę w SL

Sposób czytania nie jest może najwygodniejszy ) (choć pewnie zależy to też od szybkości naszego sprzętu), ale można w ten sposób zapoznać się z treścią kilku książek, np. kursu programu Paint Shop Pro, czy poradnika przedsiębiorczości w Second Life.

Czytanie w SL

Możemy także (właściwie nasz awatar) skorzystać z darmowego drinka, gdy zmęczymy się czytaniem – nieopodal stoją wirtualne automaty serwujące m.in. napoje dodające skrzydeł ) (fajny pomysł na nawiązanie współpracy ze sponsorami). Popijając można oglądać reklamy różnych projektów SL – nie tylko tych komercyjnych, ale także o charakterze charytatywnym. Można też zerknąć na cyfrowe zbiory udostępnione za pośrednictwem Info Island – pochodzące m.in. z serwisu Project Gutenberg oraz Uniwersytetu Pennsylwanii.

Digital Collections

Biblioteki uczestniczące w projekcie Info Island prezentują informacje o aktualnych wydarzeniach kulturalnych: spotkaniach autorskich, dyskusjach literackich, czy organizowanych wystawach. Możemy się z nimi zapoznać przeglądając treść wirtualnych billboardów, plakatów i ekranów informacyjnych.

Ogłoszenia

Jednym z projektów działających w ramach Info Island jest osobna inicjatywa ICT Library, skierowana do osób zajmujących się edukacją i zainteresowanych wykorzystaniem wirtualnego środowiska SL w celach edukacyjnych. ICT Library udostępnia odwiedzającym narzędzia edukacyjne (zarówno za darmo, jaki i odpłatnie), służy pomocą i udziela cennych wskazówek jak najlepiej wykorzystać środowisko SL w szkolnictwie, propaguje informację o innowacyjnych projektach i oferuje pomoc finansową w postaci grantów.

ICT Library

Pokazałam dziś tylko niektóre lokacje dostępne na Info Island. Sama Info Island to oczywiście jedno z wielu bibliotecznych miejsc w SL. Istnieją inne i wciąż pojawiają się nowe. Z pewnością warto częściej zaglądać do Second Life, by zwiedzać, podpatrywać ciekawe pomysły, rozmawiać z bibliotekarzami i spotykanymi gośćmi, korzystać z wirtualnych usług bibliotecznych i znajdywać nowe ciekawe materiały.

Za jakiś czas na pewno znajdą się w SL także polskie biblioteki, a awatary naszych bibliotekarzy będą udzielać informacji, prezentować regionalne materiały i promować globalnie rodzimą kulturę. Myślę, że tak właśnie będzie, ale czy już niedługo? Ciekawa jestem zdania polskich bibliotekarzy (i użytkowników bibliotek oczywiście też) na temat poszerzania zakresu usług bibliotecznych o możliwości, jakie daje świat wirtualny. Gdy na szkoleniach mówiłam o nowoczesnych usługach bibliotek amerykańskich w oparciu o narzędzia typu Web Contact Center, zdarzało mi się usłyszeć „Jakie to bezduszne” :) . Ciekawa jestem, czy szybko pokonamy emocjonalne opory i pozwolimy naszym awatarom funkcjonować zawodowo w świecie, który nadal nazywany jest „grą” i przez wielu kojarzony bywa tylko z rozrywką. Niewątpliwie, niesie on ze sobą niesamowity potencjał i chyba nie wolno nam tak po prostu przejść obojętnie. Jak myślicie?

Agnis Oh (Agnieszka Koszowska)

zrodlo: http://blog.biblioteka20.pl/?p=46

Written by Bodeha

styczeń 12, 2008 at 2:28 pm

Napisane w Edukacja

Second Life w nauczaniu- Wywiad z Sarah Robbins, z Ball State University w Muncie Indiana

without comments

Sarah Robbins, Deb Antoine

Wywiad z Sarah Robbins, z Ball State University w Muncie Indiana, autorką książki nt. Second Life, przeprowadzony 26 września 2007 r., przez Deb Antoine, metodyka nauczania online w Office of Technology-Enhanced Learning, University of Illinois Springfield.

Deb Antoine: – Dlaczego zdecydowałaś się użyć Second Life do nauczania?
Sarah Robbins: – Prowadzę zajęcia od ponad dziesięciu lat, wykorzystując w nauczaniu zarówno metody tradycyjne, jak również e-learning. Używałam już takich systemów, jak Blackboard i On Course oraz aplikacji do zarządzania treścią, np. Drupal, aby zwiększyć zaangażowanie studentów w trakcie zajęć online, jednak żaden z nich nie działał wystarczająco dobrze. Po jakimś czasie zrozumiałam, że systemy używane na uczelniach różnią się znacząco od sposobu komunikowania się online, który zwykle stosują studenci. Młodzi ludzie korzystają na co dzień z MySpace, komunikatorów, Skype’a, gier wideo i RPG (MMORPG – Massive Multi-Player Online Role Playing Games). Pomyślałam więc, że jeżeli uda się stworzyć narzędzie, które zintegruje wszystkie sposoby komunikacji używane przez studentów oraz gdy zastosujemy je w edukacji, wówczas będziemy w stanie przyciągnąć i utrzymać ich uwagę oraz naprawdę wzmocnić aktywne uczenie się.

Gdy zaczęłam badać Second Life i zdałam sobie sprawę, że działa ono na zasadzie współpracy i uczestnictwa, oraz że są w nim wykorzystywane świetne narzędzia do tworzenia nowych rzeczy oraz awatary, będące sposobem na wyrażanie siebie, wydało mi się, że jest to doskonałe rozwiązanie. Klasa, którą uczę, miała już zdefiniowany zakres programowy, więc jedyne co musiałam zrobić, to zastanowić się, jak wykorzystać możliwości Second Life w poszczególnych punktach programu. Nie było to trudne. Przekonanie osób kierujących moim wydziałem, że mogę stosować SL w nauczaniu zajęło mi dwa dni. Kolejną barierą było znalezienie i wykupienie swojego miejsca w Second Life, ale i tu miałam dużo szczęścia. W Ball State University działa Centrum Projektowania Mediów (Center for Media Design), które prowadzi studia Middletown Media – byli oni już wcześniej zainteresowani Second Life, ale jak dotąd nie podjęli żadnych konkretnych działań. Zaproponowali mi kupno wyspy, na której mogłabym uczyć, a w zamian miałam ich informować o postępach i przekazywać im swoje spostrzeżenia. Tym sposobem dostałam się do SL.

- Miałaś więc wsparcie ze swojej instytucji?
- Tak. Byłam jedynym nauczycielem na uczelni, który kiedykolwiek słyszał o SL. Orientowałam się też najlepiej w technologiach i często pytali mnie, jak stosować IT w nauczaniu, uważali więc, że wiem, co robię. Gdy na zajęcia zapisało się 300 studentów, zrozumieli, że to co robię, jest słuszne.

- Co radzisz na początek, jeśli jakiś nauczyciel jest zainteresowany wykorzystaniem Second Life w dydaktyce?
- Z pewnością trzeba umieć posługiwać się różnymi narzędziami. Second Life to nie aplikacja, której można nauczyć się w tydzień, a już w kolejnym przedstawiać ją studentom. Nie wystarczy jedynie znać mechanizmy działania czy też wiedzieć, w którym miejscu kliknąć. Trzeba naprawdę zrozumieć kulturę sieci, jej możliwości, to jak ludzie używają internetu, w jaki sposób w nim żyją. W SL istnieje cały zakres zasad społecznych – tak naprawdę trzeba zintegrować się z nową społecznością.

Druga kwestia to umiejętność wykorzystania osób, które już są w SL, np. Stowarzyszenie Edukatorów Second Life (SLED – Second Life Educators) czy badaczy (SLRL – Second Life Researchers List). Trzeba uczestniczyć w wielu wydarzeniach, zadawać pytania, korzystać z zasobów, które są tam obecne. Ze wszystkich społeczeństw, w które się angażowałam, z Second Life współpracuje się najlepiej, jest najbardziej pomocne, wspierające, a przy tym wielodyscyplinowe i międzynarodowe, co należy wziąć pod uwagę, jeśli chce się uczyć w SL.

Trzecią rzeczą, na którą chciałabym zwrócić uwagę jest konieczność bycia przygotowanym na grupę defetystów. Osoby, które zajmują się nauczaniem z wykorzystaniem SL już od dłuższego czasu, postrzegają obecnie jako dominujący trend wzrost takiego negatywnego nastawienia. Osobiście nie wyobrażam sobie niewykorzystywania SL w nauczaniu. Trudno jest mi wyobrazić sobie myślenie, że nie jest to wspaniałe miejsce dla edukacji, ale wciąż są osoby (w szczególności wśród władz), które nie widzą w tym sensu i trzeba być przygotowanym na długie dyskusje, tłumaczenie, w jaki sposób SL działa itd. Istnieją naprawdę proste związki między SL a kształceniem, trzeba jedynie chcieć je dostrzec i wykorzystywać.

- Jak widzisz zastosowanie wirtualnych trójwymiarowych światów w edukacji?
- Sądzę, że powodem, dla którego światy wirtualne są obecnie tak powszechnie dyskutowanym tematem w edukacji, jest fakt, że mamy do czynienia z nową generacją studentów. Mają oni bardzo ścisłe wymagania co do edukacji, coraz więcej z nich płaci też za swoją edukację. Są wymagający i zostali wychowani w stylu życia wypełnionym mediami, w którym w jednym momencie pisze się pracę zaliczeniową, słucha muzyki i ogląda telewizję. Wiemy, że są oni spragnieni kontaktów przez sieć, lubią komunikować się z ludźmi i używać do tego wielu różnych narzędzi. Zauważamy wszystkie trendy dotyczące dobrowolnej nauki i komunikacji. Musimy też być świadomi wymagań studentów i zmian w stylu życia, które wpływają na edukację. Wirtualne światy to zaledwie jeden symptom. Powodem, dla którego lubię Second Life jest fakt, że ma ono elementy gry, elementy symulacji, rozwiązania znane z Sim City, komunikator, czat, oraz że istnieje wiele podobieństw do innych narzędzi sieciowych, a wszystkie one są wkomponowane w SL. Myślę, że niedługo powstaną środowiska podobne do SL, lecz jeszcze bardziej zintegrowane – np. umożliwiające surfowanie po internecie, będąc jednocześnie zalogowanym w wirtualnym świecie, albo wspólne edytowanie tekstu. Jeśli odniosą one sukces, będą musiały oferować jeszcze więcej zasobów i rozwiązań, stając się czymś w rodzaju supermarketu, a nie jedynie jednousługowym rozwiązaniem. Kolejną ekscytującą rzeczą jest, jak sądzę, fakt, że SL przełamuje zamknięte środowiska edukacyjne. Gdy nauczyciele wchodzą w takie wirtualne środowisko, jak SL, chętniej współpracują z ludźmi spoza swojego wydziału czy obszaru naukowego, a może również spoza uczelni czy nawet kraju. Studenci są teraz bardziej międzynarodowi, mają przyjaciół na całym świecie i kontaktują się z ludźmi, których nigdy wcześniej nie spotkali, a w szkolnictwie – odwrotnie – pozostaje się w wyizolowanym świecie własnej dyscypliny. Używanie wirtualnych środowisk może więc w większym stopniu zmienić styl uczenia niż działanie na uprzywilejowane miejsca szkolnictwa, takie jak klasa, w której jesteśmy jedynie kilka godzin w tygodniu.

- Jak oceniasz dostępność Second Life? Dla zwykłego studenta z laptopem jest to nieco trudne. Jak popierać korzystanie z SL, skoro nasi studenci nie mają odpowiedniego sprzętu?
- Na początku mieliśmy podobny problem, wolniejsze łącza na uczelniach czy stare komputery oparte na DOS-ie, ale udało nam się dostosować infrastrukturę. Z dnia na dzień zasoby stają się coraz tańsze i szybsze. Wymagania SL nie są z założenia rosnące, a infrastruktura na uczelniach będzie się zmieniać na lepsze. Problemu infrastruktury nie uważam za argument przeciwko SL, gdyż większość moich studentów miała już na początku zajęć wystarczająco dobre komputery. Faktycznie, nasze laboratorium nie spełniało wymogów SL – pracuję na Wydziale Anglistyki i nasze komputery są przystosowane do przetwarzania słów oraz wyszukiwania i nie posiadają dobrych kart graficznych. Jednak gdy rozmawiałam ze studentami, mówili: Mój sprzęt obsługuje to dobrze. Przerzuciłam sprawy związane z technologią na studentów. W tradycyjnym nauczaniu student jest odpowiedzialny za posiadanie podręczników, tutaj – za takie zaadaptowanie sprzętu, aby móc korzystać z aplikacji. Miałam naprawdę wielu studentów w Second Life i nie było przypadku, w którym nie potrafiliby sobie poradzić z jakąś kwestią. Sądzę też, że korzyści z SL nie są największe, jeśli wszyscy studenci siedzą w jednym laboratorium. Jeśli chcemy używać SL dla potrzeb e-learningu, dla rozproszonych użytkowników, wówczas nie potrzebujemy laboratorium, lecz studentów z własnymi komputerami, którzy potrafią je obsługiwać, a takich jest coraz więcej.

- Czy możesz opowiedzieć, w jaki sposób dostosowałaś swoją klasę do potrzeb Second Life?
- Moje klasy to hybrydy – raz uczę w sposób tradycyjny, raz w Second Life. Zdecydowałam się na takie rozwiązanie, bo SL było dla mnie, a także dla studentów, nowością. Nie byłam więc gotowa całkowicie przenieść edukacji do SL. Chciałam zachować margines bezpieczeństwa w postaci spotkań tradycyjnych, w razie ewentualnych problemów. Gdybym uczyła teraz, a nie uczę, gdyż kończę moją pracę doktorską, zdecydowałabym się na całkowite przejście do SL, bo dobrze je rozumiem i czuję, że można by to zrobić. Jestem wykładowcą metodyki prowadzenia badań służących do pisania prac naukowych. W każdym roku odbywa się ok. 90 edycji tego kursu. Studenci muszą w trakcie zajęć przeprowadzić badania i opisać je, więc często są wysyłani na prowadzenie obserwacji w różnych miejscach. Muncie nie jest zbyt dużym miastem i wziąwszy pod uwagę 90 edycji z 25 studentami za każdym razem – studentami, którzy pytają każdą organizację non-profit, firmę, organizację: Czy możemy przyjść i przeprowadzić u Państwa badania? może to być faktycznie męczące. Second Life jest świetnym rozwiązaniem – mamy dostęp do społeczności, które nigdy nie były i nie są obecne w Muncie. Wielu studentów zdawało sobie sprawę, że jedynym czasem, który mają do dyspozycji na wywiady są wieczory, a wówczas firmy są już zamknięte. Jednak w Second Life, życie toczy się 24 godziny na dobę i zawsze są w nim ludzie. Studenci ogromnie skorzystali na tym rozwiązaniu.

Sądzę też, że wielu studentów tradycyjnej wersji kursu wymyślało swoje wywiady, gdyż pokonanie lęków przed wywiadami z osobami, których nie znają, podczas gdy sami dopiero uczą się prowadzić badania, było dla nich zbyt trudne. Wybierając osoby do wywiadów w sieci, studenci byli dużo odważniejsi niż ich rówieśnicy w klasach. Podsumowując, wyniki kursu online były dużo lepsze od wyników spotkań tradycyjnych, przy zachowaniu tego samego programu zajęć.

- Co było najbardziej wzbogacającym doświadczeniem z Second Life?
- Powiedziałabym, że było to przekazanie władzy studentom. Gdy stoi się przed klasą w tradycyjnej sali wykładowej, ma się poczucie władzy i przywództwa, którego nie oddaje się studentom. Wiemy, że nie tak powinno to wyglądać, ale to rutyna, w którą łatwo się wpada, a dla studentów równie łatwo jest siedzieć i jedynie odbierać przekazywaną wiedzę. To prosta i pasywna rola, jednak model ten nie działa w przypadku Second Life. Studenci nie mogą po prostu siedzieć i słuchać. Ich avatary będą się (wizualnie) osuwać, upadać. W SL udało mi się sprawić, że młodzi ludzie zaangażowali się we własną naukę. Rozpoczął się wspaniały dialog – ja mówiłam: Musimy dziś na zajęciach osiągnąć te trzy cele, w jaki sposób chcecie to zrobić?, a oni podawali na to sposoby, o których nigdy bym nie pomyślała. W ten sposób ja nauczyłam się, jak być lepszym nauczycielem, a oni nauczyli się odpowiedzialności za swoją naukę. Pod koniec semestru mówili mi: Mam zamiar założyć bloga i kontynuować taką pracę, bo naprawdę mnie to zainteresowało. Ciągle też robili coś poza klasą, nawet jeśli ich o to nie prosiłam. Było to bardzo motywujące, widzieć ich zaangażowanie i formowanie się społeczności studenckiej, gdy wspólnie wykonywali jakąś pracę poza zajęciami.

- Jesteś współautorką książki o Second Life. Jaki jest jej tytuł?
- Second Life dla idiotów (Second Life for Dummies) ma się ukazać w grudniu 2007 r. i będzie świetnym prezentem gwiazdkowym. Staraliśmy się odpowiedzieć na wszystkie pytania znalezione na liście dyskusyjnej SLED (SL Educators). W porównaniu do innych autorów książek nt. SL mieliśmy dużo szczęścia, bo jesteśmy częścią społeczności, do której wciąż dochodzą nowi ludzie – nie tylko akademicy, ale także studenci. Przejrzeliśmy dokładnie archiwum SLED, aby zidentyfikować najbardziej powszechne problemy i upewnić się, że odnieśliśmy się do nich w książce. Chcieliśmy stworzyć coś, co pomoże ludziom pokonać bariery. Wśród ponad 9 milionów założonych kont, jest jedynie 1,5 miliona regularnych użytkowników. Co stało się z pozostałymi milionami? Niektórzy z nich być może nie są zainteresowani SL, ale sądzę, że wiele osób ma problemy z poruszaniem się po wirtualnym środowisku, nie posiada dokładnych wskazówek oraz wytyczonych celów, a to staje się przeszkodą w używaniu narzędzi SL. Mamy nadzieję, że nasza książka sprawi, że wiele osób zaangażuje się w Second Life

Dziękuję za rozmowę

Niniejszy wywiad możesz również odsłuchać (mp3). Wersja audio to pełny zapis przeprowadzonej dyskusji, bogatsza o wątki niepublikowane na łamach “e-mentora”.

zródło: http://www.e-mentor.edu.pl/

Written by Bodeha

styczeń 11, 2008 at 9:31 am

Napisane w Edukacja

Wirtualny świat w uczelniach

without comments

Jesienią UMCS kupił wyspę w “Second Life”, czyli “internetowej grze w życie”, z której korzysta już ponad 11 mln użytkowników. Studenci pod kierownictwem pracowników Uniwersyteckiego Centrum Zdalnego Nauczania i Kursów Otwartych UMCS właśnie tworzą na niej budynki. Całość ma być gotowa w lutym. Uczelnia planuje, że na wyspie odbywać się będą np. wystawy prac studenckich (rzeźb czy fotografii), wykłady i zajęcia, konsultacje dla kandydatów na studia czy transmisje na żywo z konferencji naukowych. Swojego avatara, czyli wirtualnego odpowiednika w “Second Life” ma mieć rektor uczelni.

Zainteresowani wirtualnym światem są też pracownicy innych lubelskich uczelni. Z pytaniem o możliwość współpracy zgłosili się do UCZNiKO UMCS psychologowie z KUL. – Uważam, że “Second Life” to środowisko, które można wykorzystać zarówno w zajęciach ze studentami, jak i w badaniach. W ramach projektów badawczych można analizować interakcje między ludźmi czy wpływ pewnych bodźców na zachowanie. Niewątpliwą zaletą tej formy badań byłby ich stosunkowo niski koszt – uważa Michał Wiechetek z Katedry Psychologii Społecznej i Psychologii Religii KUL. – Oczywiście należałoby jednak sprawdzić, na ile wyniki badań uzyskanych w “Second Life” byłyby zbliżone do tych przeprowadzonych w realnym świecie.

Zdaniem Wiechetka wirtualny świat teoretycznie umożliwia przeprowadzanie eksperymentów, które nie mogłyby być zrealizowane w świecie realnym, m.in. ze względu na obowiązujące normy etyczne. – Choćby eksperyment przeprowadzony w USA przez Stanleya Milgrama – mówi, choć nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy zdecydowałby się na próbę jego dokładnego odwzorowania w “Second Life”.

Eksperyment Milgrama przeprowadzony w latach 60. ubiegłego stulecia jest jednym z najsłynniejszych w dziejach psychologii. Wywołał szereg kontrowersji natury etycznej. Dotyczył posłuszeństwa wobec autorytetów. Ochotnicy, którzy wzięli w nim udział, byli przekonani, że chodzi o “wpływ kary na pamięć”. Stawali się pomocnikami “naukowca”, którym w rzeczywistości był zawodowy aktor. Ich zadaniem było aplikowanie elektrowstrząsów przypiętemu do krzesła “uczniowi”, gdy źle zapamiętał przygotowane pary słów. W rzeczywistości, czego ochotnicy nie wiedzieli, elektrowstrząsy były sfingowane, a okrzyki bólu “ucznia” odtwarzano z taśmy. – W świecie wirtualnym przeprowadzenie tego typu eksperymentu prawdopodobnie nie niesie ze sobą aż tak dużych negatywnych skutków psychicznych jak w rzeczywistości – ludzie uczestniczący w “Second Life” mają bowiem w większości świadomość, iż jest to gra – mówi Wiechetek. – Należy jednak podkreślić, że dla pewnej grupy avatarów może to już nie być tak oczywiste.

Tymczasem prace zaliczeniowe w “Second Life” zamierza zlecić w przyszłym semestrze studentom informatyki dr Andrzej Wodecki, szef UCZNiKO UMCS . – Będą mieli założyć w wirtualnym świecie firmę i sprzedać pierwsze cyfrowe produkty. Asortyment usług jest ogromny: mogą zaoferować przedmioty, jak choćby ubrania, samochody czy domy, ale też napisane przez nich skrypty, które spowodują, że avatar atrakcyjniej się porusza. To pomoże im nauczyć się biznesu elektronicznego. “Second Life” świetnie się do tego nadaje.

Paweł P. Reszka
zródło: www.gazeta.pl

Written by Bodeha

styczeń 4, 2008 at 9:09 am

Napisane w Edukacja, Nowości