Archiwum kategorii ‘Czym Jest SL?’
Podstawy Second Life – SL Etykieta
Opracowanie: Wellington Beam (z dopiskami Carla Metropolitan)
Tłumaczenie: Iuthilde Rasmuson, 7 marca 2008
Notatka w języku angielskim znaleziona in-world w NCI Kuula
WSTĘP
Tak samo jak w Real Life, w Second Life istnieją zachowania dopuszczalne i niedopuszczalne. Zauważysz tez zapewne, że rozróżnienie na dopuszczalne i niedopuszczalne jest bardzo subiektywne i może się różnić w zależności od tego, w jakim miejscu SL się znajdujesz. Celem tej notatki nie jest nakazywanie ludziom, jak mają się zachowywać ani ustalanie jakiegoś zestawu reguł, ma ona służyć jako ogólny przewodnik dla nowych rezydentów, zwrócić uwagę na niektóre sytuacje, które mogą się pojawić.
COMMUNITY STANDARDS – ZASADY WSPÓŁŻYCIA SPOŁECZNEGO SECOND LIFE
Istnieje zestaw wskazówek dotyczących zachowania, tak zwane Community Standards, wywieszony na stronie internetowej Second Life (http://secondlife.com/corporate/cs.php).
Rezydenci są proszeni o powstrzymanie się od następujących zachowań:
- nietolerancji (Intolerance)
- znęcania się (Harassment)
- atakowania (Assault)
- naruszania prywatności (Disclosure)
- nieprzyzwoitości (Indecency)
- zakłócania spokoju (Disturbing the Peace)
Community Standards to zasady nakazywane (jakkolwiek niekonsekwentnie) przez Linden Lab, firmę, która jest właścicielem Second Life i nim zarządza. Jeśli złamiesz którąś z nich, mogą zawiesić na jakiś czas twoje konto albo nawet trwale odciąć dostęp do SL.
WSKAZÓWKI OGÓLNE
Jednak kiedy chodzi o dopuszczalne zachowania w ramach tych zasad, poszczególni ludzie i poszczególne grupy mają często swoje własne standardy. Najogólniejsza zasada, to “traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany”. Zwracaj uwagę na innych i odnoś się do nich z szacunkiem. Niezależnie od tego, czy uważasz Second Life za grę, za świat czy za platformę, pamiętaj – za każdym awatarem kryje się prawdziwy człowiek z prawdziwymi uczuciami.
Uszanuj to, że ktoś może być zajęty – zwiedzając SL, możesz spotkać ludzi, którzy są zbyt zajęci, aby poświęcić ci wiele uwagi. Uszanuj to i nie bądź natarczywy, jeżeli nie przywitają cię z otwartymi ramionami. Nie bierz tego do siebie, budowanie i skryptowanie czasami wymaga dużej koncentracji.
Uszanuj podział na strefy PG i Mature – nie przeklinaj i nie biegaj nago w strefach PG. Nawet jeśli strefa jest oznaczona jako Mature, to jeszcze nie znaczy, że wszystko jest dozwolone.
Ziemia w SL zwykle ma właściciela – z wyjątkiem ziemi, której właścicielem jest “Governor Linden” (można to sprawdzić klikając PPM na ziemię i wybierając “About Land” – Governor Linden jest np. właścicielem dróg na Mainland, Welcome Areas itd.), większość ziem w SL ma właściciela, osobę lub grupę. Większość z nich jest otwarta dla wszystkich, ale uszanuj te, które wyraźnie wyglądają na prywatne, na przykład domki rodzinne.
Właściciel ziemi może wprowadzić swoje własne prawa – zwracaj uwagę na zasady różnych miejsc i wysp. Zwłaszcza na wyspach poświęconych RPG zasady współżycia społecznego mogą się znacząco różnić od norm Second Life.
Second Life to nie strzelanka – w SL istnieją miejsca zaprojektowane do walki, istnieje też wiele rodzajów broni, tarcz i systemów walki, które możesz kupić. Jednak ogromna większość miejsc w SL nie pozwala na wykorzystanie tej broni. W wielu zabronione jest nawet jej noszenie.
Sprzątaj po sobie – jeśli budujesz albo rozpakowujesz swoje zakupy w miejscu publicznym, powinieneś posprzątać po sobie. Usuń albo zabierz do swojego Inventory to, co zostało na ziemi.
ZŁE MANIERY
Przykłady zachowań, które najprawdopodobniej zdenerwują albo rozzłoszczą innych:
Spam – w szerszym sensie jest to masowe wysyłanie niepożądanych wiadomości. W Second Life za nieuprzejme i niepożądane może być uznane: przekazywanie obiektu, landmarku, notatki, pytania o pozwolenie na animowanie awatara, prośby o przyjęcie do przyjaciół, gestu albo czegokolwiek z twojego inventory – bez uprzedniego zapytania, czy dana osoba sobie tego życzy. Dotyczy to zarówno przekazywania bezpośredniego, jak i przez oskryptowany obiekt.
Krzyk – pisanie z włączonym CAPSLOCKIEM może być uznane za niegrzeczne. CAPSLOCK jest też trudny w czytaniu i zwiększa twoje szanse na zostanie zignorowanym albo zmutowanym. [Krzyczenie SL-owe, czyli "Shout" też nie jest zbyt uprzejme, używaj go tylko wtedy, kiedy musisz - dop. tłum.].
Spamowanie gestami – nadużywanie gestów może być uznane za spam. Jest to subiektywne i niektórych będzie irytować bardziej niż innych. Gesty, których elementem są głośne, denerwujące, powtarzające się dźwięki, bez wątpienia zirytują każdego.
Nadużywanie chatu grupowego – nie rozmawiaj o byle czym na chatach grupowych, które są przeznaczone tylko dla ogłoszeń.
Rozmowy off topic na chacie grupowym – grupy są zakładane z różnych powodów. Może to być grupa ludzi podzielających jakieś hobby, może to być partnerstwo w jakimś interesie, może to być po prostu grupa przyjaciół. Niektóre z tych grup mają swoje zasady i wskazówki, jakiego rodzaju dyskusje mogą pojawiać się na chacie grupowym, który będą widzieć wszyscy członkowie. Każda wiadomość na chacie grupowym będzie pojawiać się w okienku Communication każdego członka grupy, niektórzy rezydenci mogą zirytować się stale pojawiającymi się niepotrzebnymi wiadomościami.
Popychanie (bumping) – Popychanie to powtarzające się, umyślne wchodzenie własnym awatarem na cudzy awatar. Często zdarza się popchnąć kogoś przypadkowo, ponieważ lag powoduje, że awatary i obiekty nie pojawiają się na twoim monitorze. Jeśli jednak ciągle ci się to przytrafia, możesz zdenerwować ludzi i zostać zbanowanym albo wyrzuconym z tego miejsca. [Dlatego jeśli teleportujesz się do nowego miejsca, nie ruszaj od razu do przodu, poczekaj, aż wszystko się wyrezuje. Wyjątkiem są miejsca bardzo popularne, gdzie właściciele sami proszą o przesuwanie się do przodu, ponieważ cały czas pojawiają się nowi teleportujący, którzy lądują sobie na głowach. Pomaga też spojrzenie na mini-mapę, zobaczysz na niej rezydentów wokół ciebie jako zielone kropki. - dop. tłum.]
Broń – zależnie od tego, w jakim miejscu się znajdujesz, korzystanie z broni albo groźba użycia broni (na przykład chodzenie z pistoletem w ręku) może być uznane za niedopuszczalne. Istnieją specjalne miejsca w SL, przeznaczone do tego. Poza nimi może to doprowadzić do bana, więc sprawdź zasady danego miejsca, zanim wejdziesz tam z bronią w ręku. Używanie broni takich jak Push Weapons, orbitery albo klatki w większości miejsc zapewni ci natychmiastowego bana.
Naruszanie prywatności – zwiedzanie różnych miejsc w Second Life to zajmująca rzecz dla wielu rezydentów. Jest tu wiele interesujących i zabawnych rzeczy. Trzeba jednak wiedzieć, że niektóre miejsca nie powitają tak chętnie ludzi, którzy się tu po prostu przybłąkali. Są miejsca publiczne i są miejsca należące do rezydentów, wykorzystywane jako ich dom. Właściciele ziemi mają prawo do ograniczenia dostępu do ich ziemi, mają też prawo do tego, aby nie zakłócano ich spokoju.
Oferowanie przyjaźni – różni ludzie różnie traktują ofertę “Add Friend”. Niektórzy przyjmują przyjaźń każdego, kto ją oferuje; inni tylko od bliskich przyjaciół. Zazwyczaj lepiej najpierw zapytać. Można też zaoferować Calling Card (wizytówkę).
Używanie cudzych sexballs – zdaniem niektórych jest to odrażające, zresztą tak czy siak nie powinno cię być w cudzym domu. Jeśli nie możesz się już powstrzymać, jest wiele sex klubów i darmowych animacji do seksu.
Sprzedawanie freebies – w Second Life jest dużo freebies – darmowych rzeczy. Chociaż sprzedaż darmowych przedmiotów nie jest łamaniem zasad tego świata, wielu ludzi uważa to za zwykłe kurewstwo. Wykorzystywanie ludzi, którzy nie wiedzą, że ten przedmiot jest darmowy. Reputacja sprzedawcy freebies przylgnie do ciebie na bardzo długi czas. Nie rób tego.
Żebranie – to denerwuje ludzi, a dla ciebie samego jest poniżajace. Kup kilka tysięcy lindenów przez LindeX i użyj ich do zwiedzania Second Life. [Jeśli nie masz karty kredytowej, kup od jednego z polskich sprzedawców za złotówki - dop. tłum.]. Jeśli nie stać cię na to, zbieraj pieniądze z Money Trees, NCI’s Virtual Stipend Orb albo z Camping Chairs. A jeszcze lepiej – zwiedzaj i poznawaj ten świat, dowiedz się, w jaki sposób można tu zarabiać pieniądze.
REPORT ABUSE
Jeśli doznałeś od kogoś innego takiego traktowania, jak wymienione powyżej, możesz je zaraportować przez menu Help > Report Abuse. Wypełniając raport bądź precyzyjny, dołącz wszystkie potrzebne informacje. [Jeśli nie znasz angielskiego, a jesteś w polskim miejscu, lepiej zwrócić się do członków ochrony danego miejsca – dop. tłum].
DODATEK DLA ANGLOJĘZYCZNYCH
NCI CLASSES
These classes are offered weekly by NCI and may be of help learning the about SL Etiquette:
SL Skills: Dealing with Griefers
SL Skills: Intro to Second Life
To find these classes, click on the “NCI Schedule of Events” poster for times, descriptions, and landmarks. Or click on the “Search” button at the bottom of your screen, then click on the “Events” tab, and enter the name of the class you are looking for.
WEB RESOUCES
Stratics Staff-Created GamePlay Guides – Second Life Etiquette
http://www.stratics.com/c…s/etiquette.php
Stratics Staff-Created GamePlay Guides – Consideration for Your Neighbours
http://www.stratics.com/c…nsideration.php
Concert Tips and Etiquette
http://lindenlifestyles.com/?p=146
Regarding the Tricky Subject of Etiquette within Second Life
http://www.jasonpettus.com/archives/000549.html
Reading Radar — Dear Miss Manners
http://radarmasukami.com/…r-miss-manners/
ROZPOWSZECHNIANIE
Zawartość tej notatki została stworzona przez członków NCI albo przekazana NCI z pozwoleniem na rozpowszechnianie, albo – według tego, co nam wiadomo – twórca wyraził pozwolenie na rozpowszechnianie treści w całym Second Life. Jeśli popełniliśmy błąd albo dołączyliśmy treści, których jesteś autorem, i nie wymieniliśmy cię jako autora, skontaktuj się z Carlem Metropolitan, a naprawimy to. Notatka ta i jej treść może być swobodnie rozpowszechniana, ale nie może być sprzedawana.
Jak z dziećmi – felieton Stanisława Mancewicza
Postępująca infantylizacja inicjatyw polityków, akurat w tym wypadku samorządowych, powinna zacząć budzić obawy u uczonych optymistycznie patrzących na ewolucję człowieka.
Myślę, że w stolicy kultury i nauki polskiej byłoby celowe, by Collegium Medicum UJ wystarało się o jakiś grant unijny na – pilotażowe rzecz jasna na razie – pomiary. Wczoraj rada miejska po licznych i czasochłonnych dyskusjach przyjęła w głosowaniu objęcie patronatem wirtualnego odbicia Rynku Głównego, czyli krakowskiej obecności w Second Life.
Długo to trwało, bo wirtualna rzeczywistość działa na wyobraźnię nie tylko tzw. milusińskich, ale mocno pełnoletnich członków partii politycznych wszelakich opcji, i jest oczywiście powodem do sporów. To owe spory przedłużyły procedury, a używanie rzeczywistych procedur w sprawie rzeczywistości nieistniejącej jest najnowszym wynalazkiem krakowskim. Tu powtórzę raz jeszcze, że dzieje się to w mieście kultury i nauki, mieście tysiąca kościołów, z mieszkańcami skłonnymi do konserwatyzmu i z silną partią o nazwie Prawo i Sprawiedliwość, co wrzucam w nawiasie, bo to polityk tej partii jest pomysłodawcą projektu i wielkim zwolennikiem świata animowanego przez maszynę rachującą.
Pan Gilarski wiele ryzykuje, bowiem wydaje mi się, że Second Life jest idealnym terenem do naruszeń obyczajowości, promowania postaw obcych ideologicznie, wirtualnej antykoncepcji, lewactwa i sodomii. (…) Wartość promocyjna zamysłu może więc ulec zdruzgotaniu, a Pana Gilarskiego mogą czekać kłopoty. Przecież jego szef, zważywszy, że nie ma konta w banku, komórki ani komputera, wygląda raczej na zwolennika przednowoczesnej wersji rzeczywistości marzeń. Uruchamia ją nie za pomocą internetu, a poprzez zamknięcie oczu podczas pieszczot z kotkiem. Pan Gilarski może nie znaleźć zrozumienia, gdyby coś poszło nie tak. (…)
Stanisław Mancewicz
Czym jest Second Life? – drugie życie- Poradnik!
Brunet-intelektualista może zostać uroczą blondynką. Listonosz może stać się królem rocka, a każdy dziadek zamienić się w swojego wnuczka. Możliwości nie mają końca. Second Life, czyli „drugie życie”, czeka na Ciebie w internecie. Już dziś 10 mln użytkowników przeniosło się do wirtualnych przestrzeni, by próbować swoich sił „na nowo”. Jedni traktują Second Life jako zwyczajną rozrywkę, inni zarabiają na grze niebotyczne sumy pieniędzy (tych prawdziwych, nie wirtualnych!), a jeszcze inni – uzależnili się. Poznaj drugi świat.
W 2003 roku spółka Linden Lab stworzyła wirtualny świat, który początkowo klasyfikowany był jako kolejna gra MMO (Massive Multiplayer Online). Internauci szybko jednak przekonali się, że Second Life znacznie różni się od tego typu gier. Dla przykładu, w bardzo popularnym World of Warcraft poruszamy się po świecie w całości przygotowanym przez programistów Blizzard.
Z kolei świat Second Life kształtowany jest przez jego mieszkańców – stanowi efekt naszej wyobraźni. Zamiast uganiania się z różnego rodzaju bronią za orkami i innymi postaciami z WoW, możemy robić to, na co tylko mamy ochotę. A jeśli czegoś nam zabraknie – nic prostszego – stworzymy to samodzielnie! Chyba, że nie damy rady. Wówczas bez trudu znajdziemy osobę, która zrobi to za nas. Najczęściej odpłatnie.
Film: Second Life – gdzie wyobraźnia nie ma końca. Warto zobaczyć, co do zaoferowania ma drugie życie.
Czym jest drugie życie? Choć na pierwszy rzut oka przypomina trójwymiarową grę, tak naprawdę został wykreowany przez postacie, którymi sterują prawdziwi ludzie. Zasady, z jakimi można spotkać się w SL są spokrewnione z panującymi w naszym – póki co jeszcze nie wirtualnym – świecie. Możemy zawierać przyjaźnie, spotykać się na ulicy, udawać się na potańcówki, kupować masę niepotrzebnych rzeczy, jak również założyć swoją firmę i starać się zbijać prawdziwą kasę.

Awatar potrafi latać. Co ciekawe, po wpadnięciu do wody, nie umieramy. Można z niej bez trudu wypłynąć, a raczej – wylecieć.
Możliwości są nawet większe! Nic nie stoi na przeszkodzie, by doczepić sobie skrzydła anioła, latać nad domami, wyglądać jak najprawdziwszy smok, czy zamiast głowy mieć wstawioną trupią czaszkę. Warto tu wspomnieć, że większość przedmiotów spotykanych w SL stanowi dzieło rezydentów. Ludzie chętnie tworzą przeróżne rzeczy, by później je sprzedawać lub po prostu wyróżniać się z tłumu.

Typowa jazda po mieście. Samochód niekoniecznie nasz, ale tak sobie stał, w samotności…
I właśnie oryginalność Second Life sprawia, że aplikacja ta cieszy się ogromną popularnością. Rozmawia o niej młodzież, piszą dzienniki, pokazują telewizyjne serwisy. Nic dziwnego – tak duża liczba zarejestrowanych użytkowników (aktualnie 9 745 853) powoduje, że SL jest niezwykle atrakcyjne i ciekawe!
Zamiast wody i powietrza – serwery
Wirtualna przestrzeń SL bazuje na macierzy serwerów, które wykorzystują system operacyjny Debian (wolna dystrybucja systemu GNU/Linux). Linden Lab podaje, że każdy serwer odpowiada za swój region (!), mający wymiary 256 na 256 metrów. Wszystkich serwerów jest ponad 5 tysiecy, a liczba ta stale rośnie. Jak nietrudno się domyślić, utrzymanie drugiego świata w gotowości jest najtrudniejszym zadaniem dla jego twórców.

Kolejny lot w nieznane.
Również z oprogramowaniem Linden Lab miewa problemy. Second Life wymaga bowiem optymalizacji, a w chwili obecnej firma używa dodatkowo jedynie software’u open source (np. Apache), czyli nieprzerwanie rozwijanego. Niestety aplikacje te bywają nieco zawodne.
Co jednak najciekawsze, problemy te nie mają znacznego wpływu na drugie życie, ponieważ magia SL tkwi w czymś innym.
Zaczynamy!
Aby rozpocząć drugie życie, rejestrujemy się na stronie http://secondlife.com/join, podając najpotrzebniejsze dane: imię i nazwisko, datę urodzenia, konto e-mail itp. Co ważne, SL jest tylko dla ludzi dorosłych – na szczęście osoby nieletnie mogą korzystać ze specjalnej wersji drugiego życia, dedykowanej właśnie młodszym internautom (http://teen.secondlife.com/).

Morze, plaża, sielanka.
Dla niektórych użytkowników irytujące może wydawać się rozwiązanie Linden Lab, które nie daje możliwości wpisania własnego nazwiska. Dopiero gdy uiścimy opłatę ok. 100 USD, zyskamy dostęp do specjalnej usługi serwisu. Każdego roku będziemy musieli jeszcze dopłacać 50 USD w celu „utrzymania” nazwiska. Usługa ta przypomina w działaniu obecną już możliwość wybierania dla pojazdu unikalnej tablicy rejestracyjnej. Autorzy Second Life podkreślają, że wraz z nową funkcją pojawiła się też kontrola nazwisk, dzięki której będzie można ustalić, czy zarejestrowana pod danym nazwiskiem osoba rzeczywiście jest tą, za którą się podaje.
Ta procedura nie dotyczy jednak wszystkich uczestników – niektóre ważne osobistości Second Life mogły dotychczas skorzystać ze specjalnego przywileju i otrzymać własne nazwisko za darmo. Do grona takich osób zaliczyć można m.in. prezesa koncernu IBM, Samuela J. Palmisano.

Możemy dodawać do listy przyjaciół – to bardzo prosta czynność. Wystarczy uruchomić menu kontekstowe na danej postaci i wskazać odpowiednią funkcję.
Bez problemu możemy też nadać swojej postaci dowolne imię i skorzystać z oferowanego zbioru nazwisk. Za darmo.
Postacie bardziej niż nietypowe
Po udanej rejestracji trzeba zdecydować, kto będzie nas reprezentował w świecie SL. Drugie życie oferuje wiele wirtualnych postaci, nazywanych “awatarami”. Gdy już wybierzemy interesujący nas typ, nadchodzi czas na dopracowywanie. Do dyspozycji mamy łącznie 100 parametrów, które możemy dowolnie poprawić. W tym miejscu zaczyna robić się już naprawdę wesoło – wybieramy sobie nos, rysy twarzy, brwi, oczy, włosy, nogi… Gratka dla fanów gry The Sims! Co więcej, każdą cechę można znacząco uwypuklić lub celowo pomniejszyć – nasza postać może mieć np. nieproporcjonalnie dużą głowę.
Ponadto każdy rezydent ma możliwość wprowadzania dodatkowych elementów. Są nimi chociażby wspomniane już skrzydła. Aby je dodać, należy skorzystać z dostępnego oprogramowania SL lub kupić od innego mieszkańca.

Komunikowanie się z innymi rezydentami SL. Poprzez czat, na środku ulicy. A co!
Po przygotowaniu postaci, możemy zacząć zabawę – w końcu wejść do wirtualnego świata. Teraz możemy sterować naszym rezydentem (kursorami, myszą lub poleceniami z klawiatury), latać, a nawet teleportować się – wystarczy dwukrotne kliknięcie myszą w zaznaczone na mapie miejsce i… gotowe. Znikamy. Szybciej przemieszczać się (chyba) nie da.
Z każdą postacią możemy też rozmawiać, jak na zwykłym czacie. Oczywiście temat rozmowy jest dowolny, choć nasi rodacy ostatnio często lubią pogadać o polityce. Komunikowanie się mieszkańców SL odbywa się na dwa sposoby: przy pomocy wbudowanego komunikatora o zasięgu globalnym, albo korzystając z lokalnego czatu. W pierwszym przypadku można pogadać z każdym rezydentem, niezależnie od tego, gdzie się znajdujemy. W drugim – trzeba znajdować się od siebie w niewielkiej odległości, wynoszącej ok. 15 metrów. Możliwy jest również szept (zasięg głosu spada tutaj poniżej 10 m), jak i krzyk – nie więcej niż 100 metrów zasięgu. Nasza postać potrafi także gestykulować i okazywać przeróżne emocje. Dla przykładu, wpisując komendę „/yes!”, awatar pokiwa potakująco głową.
Rejestracja
Poniżej prezentujemy jak, krok po kroku, dokonać rejestracji w Second Life.

Udajemy się na stronę http://secondlife.com/ i klikamy przycisk „Sign Up Now”.

Następnie czeka nas wybór społeczeństwa. Jeżeli nie zainteresuje nas żadne z przygotowanych, możemy kliknąć znajdujący się na górze strony odsyłacz: „just take me to Linden Lab’s Orientation Island”. Tym sposobem trafimy na standardową wyspę Second Life.

Teraz musimy podać swoje imię oraz wybrać nazwisko z listy. W moim przypadku było to: Grzesiek Veliz. Nie pytajcie dlaczego takie nazwisko wybrałem – sam nie wiem! Dodatkowo należy podać datę urodzenia oraz konto e-mail.

Następnie wybieramy awatar. Wybór nie jest zbyt duży, ale musimy zdecydować się na jedną propozycję. Jednak bez obaw – później można dowolnie zmieniać wygląd naszej postaci.

Kolejno przyjdzie nam wypełnić formularz – podać wszystkie niezbędne dane, w tym prawdziwe imię i nazwisko.

Jeszcze tylko wybór odpowiedniego konta (darmowe lub płatne) i prawie gotowe.

Teraz musimy poczekać chwilę na e-mail z potwierdzeniem konta, by następnie pobrać klienta Second Life. Wersja dla Windows (XP/2000) waży 33 MB. Po pobraniu i zainstalowaniu klienta należy się zalogować.

To wszystko. Witaj w drugim życiu.
Linden Dolary – waluta Second Life
O ile rejestracja i byt w SL są darmowe, to jednak warto podać nr karty kredytowej lub konta PayPal. Na start otrzymujemy 250 lindeńskich dolarów, które możemy przeznaczyć na dowolne cele.
Jeśli interesuje nas zdobywanie prawdziwych pieniędzy, trzeba będzie od samego początku myśleć o SL na poważnie. Oznacza to, że będziemy musieli nieco zainwestować w nasze drugie życie. Przy pomocy karty kredytowej można kupić lindeny – 200 zł wymienimy na ok. 16000 lindeńskiej waluty. Kurs zmienia się każdego dnia, więc zanim zdecydujemy się na zakup, warto prześledzić niezbędne dane przez kilka dni.

Kolejny bezpański samochód. Znaczy się – już pański. Mój.
Za ok. 6000 dolarów lindeńskich uda nam się kupić całkiem sporą działkę, na której będziemy mogli tworzyć swoje własne przedmioty. Jeżeli przygotujemy coś ciekawego i praktycznego zarazem – na pewno ktoś to kupi! Tym sposobem zaczniemy zarabiać. Dolary przydadzą się, gdy zechcemy zbudować lub kupić dom i zapraszać do niego znajomych. Można też nabyć jakiś efektowny samochód (cena: ok. 500 L$), ale w świecie, gdzie latanie jest prawie tak samo normalne jak poranna kawa, warto chyba odłożyć kasę na coś lepszego. Choćby piękny zamek, warty ok. 3500 L$.

Scena muzyczna.
Po długich dniach gry być może zyskamy większą fortunę i starczy nam na własną wyspę, znajdującą się na osobnym serwerze. Kosztuje ona ponad 1200 prawdziwych dolarów (USD) plus około 300 USD miesięcznego utrzymania. Nawet w SL trzeba płacić czynsz – od tego, jak widać, nie można uciec.
Oprogramowanie, czyli skrypty
W SL możemy stworzyć wszystko, począwszy od koszulki czy perskiego dywanu, kończąc na samochodach i znakomitych budowlach. Co więcej, możemy tworzyć nie tylko obiekty, ale i… efekty, takie jak specjalna opaska, po włożeniu której nasz rezydent stanie się królem parkietu na dyskotece, czy choćby coś tak błahego, jak otwieranie drzwi, maska Zorro oraz gaszenie świateł na noc.
Skrypty należy tworzyć w języku Linden Scripting Language (LSL). Możliwości LSL są na tyle ogromne, że doświadczony użytkownik może przygotować całą wyspę, na której będzie zmieniała się pogoda, a za latanie rezydenci będą otrzymywać mandaty.

Obrotowa scena taneczna. By tańczyć, trzeba najpierw zadbać o odpowiednie efekty ruchu.
To właśnie dzięki skryptom Second Life jest tak popularny! Ludzie sprzedają i kupują wirtualne przestrzenie, przedmioty i efekty, a firma Linden Lab prosperuje na tyle dobrze, że zatrudnia coraz więcej osób. Jak wynika z badań przeprowadzanych przez twórców, łączna wartość transakcji przeprowadzonych w drugim życiu wyniesie tylko w tym roku blisko 500 mln dolarów. Tych prawdziwych, rzecz jasna.

Second Life dla najmłodszych. Też fajny!
Jak widać, wirtualny świat ma się naprawdę dobrze. A zawdzięcza to niesamowitemu zróżnicowaniu, także jeśli chodzi o rezydentów. Można tu bowiem spotkać przeciętnego internautę, który odwiedzi świat SL, pozwiedza go – nie wydając złamanego grosza – przez kilka dni i nigdy więcej się nie zaloguje. Można jednak napotkać, a przynajmniej dowiedzieć się o takiej postaci, jak Aillin Graef (Anshe Chung w świecie SL), która trafiła na okładkę Bussines Weeka. Chinka z niemieckim paszportem pokazała rezydentom SL, jak powinna wyglądać kariera „od pucybuta do milionera”. Anshe jest postacią, która dorobiła się jako pierwsza prawdziwego, okrągłego miliona dolarów. Majątek zyskała poprzez handlowanie gruntami. Najpierw kupowała tereny, później dzieliła je na działki i dodawała doń architektoniczne konstrukcje, po czym sprzedawała znacznie drożej.
Osób, które dorobiły się niemałej fortuny w SL jest co najmniej tysiąc.
Jest komercja, jest polityka
Second Life nie jest jedynym drugim życiem (jest jeszcze m.in. There), ale jako jedyny zwrócił na siebie uwagę znanych osobistości oraz marek. I tak, koncern Toyota jest właścicielem małego miasta, na którym promuje swoje nowe samochody, a Pontiac organizuje wyścigi, w których można wygrać wysokie sumy linden dolarów. Takie firmy jak Adidas czy Nike mają swoje własne sklepy, gdzie sprzedają odzież i buty dla sportowców. Oczywiście nie brakuje tu takich korporacji jak Microsoft, czy – co znacznie ciekawsze – kopii biurowca znanego serwisu CNet. To właśnie do niego zapraszane są znane osobistości drugiego życia, z którymi przeprowadzane są wywiady. Nie brakuje też bardzo znanej agencji informacyjnej Reuters. Jej dziennikarz kilka razy w tygodniu loguje się na dyżury w wirtualnym, specjalnym biurze, czego efektem są interesujące depesze o SL i jego mieszkańcach.
Film: sklep Apple w Second Life.
Wydawać by się mogło, że to przesada i że długa lista obecnych w SL marek i spółek może przyczynić się do popsucia zabawy. Nic bardziej mylnego! Firmy starają się dotrzeć do – przede wszystkim – młodych odbiorców, a przy okazji tworzą swój własny wizerunek i wykazują się odwagą, chcąc wykorzystywać nowe technologiczne rozwiązania i panujące trendy.

Przegląd innych zakątków SL, do których możemy się udać.
Inną rzeczą jest jeszcze rosnąca atomizacja. Coraz trudniejszym zadaniem okazuje się dotarcie do odbiorców przez tradycyjne media masowe.
Gra muzyka i jest cacy?
Kultura w SL również stoi na wysokim poziomie. Nie brakuje więc wytwórni Sony BMG czy choćby Warner Bros, które co pewien czas puszcza piosenki wschodzących gwiazd i promuje ich albumy.
Film: Dean Koontz, znany i lubiany amerykański pisarz, promuje książkę „The Good Guy”.
Nie brakuje również pisarzy, promujących swoje najnowsze dzieła, wokalistów, zapraszających na odbywające się w Second Life koncerty, a nawet polityków, organizujących konferencje prasowe. Jest nawet Kapitol – kopia siedziby amerykańskiego Kongresu.

Czekam i czekam, i nikt się nie chce dosiąść. Za brzydki, czy co?
Można rzec – jest wszystko! I rzeczywiście tak jest, nie brakuje nawet seksu. O ile postacie w Second Life pozbawione są narządów płciowych i bez ubrań przypominają lalki Barbie, jest jednak wyspa oznaczona symbolem „Mature”. A na niej – prawdziwy raj dla branży pornograficznej. Nie trudno znaleźć dzielnice, na których można spotkać prostytutki, są też i sklepy, w których trzeba będzie kupić… genitalia, potrzebne do cielesnych rozkoszy. Nie wspominając o skryptach działających na dotyk etc.
To jednak jeszcze nie jest wspomniane „wszystko”. Second Life przeżyło już swoje chwile grozy i kolejne tego typu zdarzenia są raczej nieuniknione. A mowa tu o włamaniach, kończących się kradzieżami danych użytkowników, czy wirusów, powodujących przeróżne – czasem komiczne – efekty w drugim życiu.

Po wybraniu funkcji „wygląd” możemy dowolnie zmieniać prezencję awatara. Chociażby rozmiary i kolory ubrań.
Jednym z zabawnych, a później już irytujących był tzw. efekt piłki. Do świata Second Life wkroczyły plażowe piłki, które rozmnażały się w zastraszającym tempie i utrudniały poruszanie się po ulicach. Mniej smacznym żartem było zablokowanie redakcji serwisu CNet, kiedy wywiadu udzielała pierwsza milionerka SL, Anshe Chung. Nie byłoby w tym nic super sensacyjnego, gdyby nie fakt, że blokadą okazały się… animowane penisy.
Kłopoty dotyczą też gospodarki SL. Kurs linden dolarów także doczekał się już kilku kryzysów – waluta SL straciła raz nawet ponad 15 proc. wartości! Drugie życie to także raj dla sprytnych oszustów, którzy starają się wprowadzić w czyn realizacje swoich planów – tych, których nie udało się wykorzystać w prawdziwym świecie.
Blisko 10.000 Polaków
W Polsce witrynę Second Life odwiedza ok. 10 tys. użytkowników, a mimo to wielu internatów wie o istnieniu drugiego życia i reaguje uśmiechem, gdy słyszy o SL. Zainteresowanie wirtualnym światem wielu osobom potrafią zepsuć nasze łącza internetowe. Opóźnienia w świecie SL są czymś wyjątkowo niepożądanym – nikt nie zechce z nami rozmawiać, jeśli będzie musiał czekać na odpowiedź przez dłuższy czas. Dlatego do drugiego życia trzeba mieć przynajmniej świetny internet w tym pierwszym.

Zmieniamy kolor oczu na brązowe.
Również sprzęt jest ważny. Wymagania minimalne są bardzo skromne: procesor 800 MHz, pamięć RAM 256 MB i karta graficzna klasy GeForce2. Zalecamy jednak dwu-, a nawet trzykrotnie lepsze podzespoły. Wystarczy bowiem udać się do bardziej wyszukanego regionu, gdzie znaleźć można dużo rezydentów, animacji, muzyki i innych elementów, by przekonać się, że sugerowane przez Linden Lab minimum okazuje się mocno niewystarczające.
Przyszłość Second Life
Przyszłość dla wirtualnego świata przedstawia się w wyjątkowo barwnym świetle. Jeżeli administratorzy poradzą sobie z ciągle napływającymi użytkownikami i zapewnią im odpowiednio „wygodne” drugie życie, Linden Lab może liczyć na coraz większy sukces.

Zapatrzyłem się na tą ładną suknię. A może jej właścicielkę? Nie pamiętam. W każdym razie – kobiet tu nie brakuje!
Wiele wskazuje na to, że niektórzy chętnie przeniosą się na stałe do wirtualnego świata. Prelekcje w cyfrowych salach wykładowych przeprowadzają już renomowane uczelnie, tak więc w SL można nawet zdobywać wiedzę. Wprawdzie jeszcze nie w języku polskim, ale – dla ambitnych – angielski nie stanowi przeszkody. A naprawdę fajnie spróbować swoich sił na Harvardzie czy New York University.
Film: Agencja Reuters w Second Life.
Nie bez powodu powstała też strona Get a First Life (http://www.getafirstlife.com/), której autorzy przypominają internautom, że „pierwsze życie” czeka na nich poza monitorem, w realnym świecie. Skoro można się uczyć, zarabiać, zdobywać przyjaźnie i brać udział w różnych rozrywkach, można się naprawdę łatwo uzależnić. Brakuje jedynie możliwości zaspokajania głodu i potrzeb fizjologicznych. Dla niektórych już teraz udanie się na obiad czy do ubikacji jest jedyną odskocznią od Second Life. Prawdziwe przyjaźnie zostały zastąpione tymi wirtualnymi, a praca – zdobywaniem linden dolarów. Obecnie, przynajmniej dla nas, wizja egzystowania wyłącznie w SL wydaje się irracjonalna i przesadzona. A nawet straszna.

Anshe Chung, pierwsza osoba, która dorobiła się prawdziwego miliona USD w Second Life, na okładce Bussines Weeka.
Tym niemniej, jeśli mamy zdrowy rozsądek i trochę czasu na zabawę w wirtualnym świecie – gorąco zachęcamy do spróbowania! Świat Second Life jest bardzo ciekawy i skutecznie pobudza wyobraźnię. Naprawdę świetna frajda, dla każdego.
zrodło: Grzegorz Kubera http://pclab.pl/art28916-7.html